Wyobrażasz sobie, że pewnego
dnia, zupełnie niespodziewanie, znajdujesz się w innym świecie? Nie, nie chodzi
o przeniesienie się do innego wymiaru czy podróż w czasie. Znikają wszyscy
dorośli, zostaje tylko młodzież do 15 roku życia, czyli właściwie dzieci. Muszą
same radzić sobie w ciężkiej rzeczywistości. Opiekować się niemowlakami, gasić
pożary, zarządzać miastem. Co właściwie się stało? Nad Perdido Beach pojawiła
się wielka kopuła, otaczająca miasto i okolicę ze wszystkich stron, nawet pod
ziemią. Nie ma żadnej możliwości ucieczki, trzeba skupić się na przeżyciu. Jak
do tego doszło? Teraz, po tak długim okresie czasu, który spędzili w tym
miejscu już wiedzą, kto zapoczątkował katastrofę, a może raczej – ratunek. Od
tamtego pamiętnego dnia, w którym po raz ostatni ujrzeli swoich rodziców,
przelało się wiele łez, a śmierć zebrała ogromny plon. Populacja miasta stale
się zmniejsza. Czy ktokolwiek z dzieci ujrzy jeszcze dawny świat?
Przetrwali już tak wiele.
Zmierzyli się z paniką, zaspokoili głód, zdobyli wodę, pertraktowali z
krwiożerczymi zębakami, walczyli o elektrownię, uwalniali umysły spod wpływu
Gaiaphage, uśmierzyli epidemię śmiertelnej choroby, uchronili się przez zgubnym
wpływem prorokini. Mają świadomość, że zbliża się koniec i nie będę w stanie
zrobić nic więcej. Któż bowiem może wygrać z ciemnością? Bez światła nie ma
życia. Rośliny nie rosną, nie da się zdobyć pożywienia ani uchronić przed
atakiem kojotów i Drake’a w całkowitej, wszechobecnej czerni, gdy nie widzisz
nawet końca własnej ręki. Wiedzą, że nadciąga. ETAP w końcu znalazł sposób, by ich
pokonać i pozbawić nadziei. W ciemności kryje się strach, rozpacz i śmierć. A
temu, że bariera powoli powleka się
czernią, nie potrafi zaradzić nawet wszechmocny Sam-przywódca, król
Caine czy Genialna Astrid.
„GONE. Faza piąta: ciemność” to
jak sama nazwa wskazuje piąta już część serii autorstwa Michaela Granta,
opowiadającej o życiu w zamkniętej społeczności ETAP-u, całkowicie oddzielonej
od reszty świata. W kolejnych tomach przygód młodych bohaterów, zmagają się oni
z nadprzyrodzoną siłą, zwaną Ciemnością lub Gaiaphage, co jest klasycznym
przykładem walki dobra ze złem, jednak nie tak oczywistej, bo często ta granica
między czarnym a białym się zaciera. Choć z pewnością mogłyby pojawić się głosy
obalające moje stwierdzenia uważam, że Grant stworzył coś nowatorskiego i
oryginalnego w literaturze młodzieżowej. Z założenia do tej grupy odbiorców
kierowana jest książka jednak myślę, że mogłaby przypaść do gustu niejednego
dorosłemu. Seria „GONE” jest miłą odskocznią od wciąż przewijających się przez
półki księgarni powieści, w których królują wilkołaki, wampiry, demony czy
zmiennokształtni. Zwykle wielką rolę odgrywają w nich romanse między
bohaterami. W powieściach Granta też się takie pojawią, jednak nie grają one
pierwszych skrzypiec, wciąż myślą przewodnią jest bowiem rozwikłanie tajemnic
dotyczących ETAP-u. Oprócz tego znajdziemy tu wspomniane już przeze mnie wątki
miłosne, przyjaźń, walkę o władzę, odkrywanie siebie.
W „GONE” spotkacie szeroką gamę
postaci, które stanowią wielki plus tej serii. Są one bardzo prawdziwe,
zupełnie od siebie różne, a jednocześnie nieprzesadzone. Ot zwykli ludzie, tacy
jak my. Na przełomie kolejnych tomów możemy doświadczać istotnych zmian w nich
zachodzących. Wszystkie próby, które musieli przejść, przeszkody, które stanęły
im na drodze i okrucieństwo, na które musieli patrzeć każdego dnia, spowodowały
trwałe przemiany w ich psychice. Kiedyś beztrosko spędzali czas, opalając się
na plaży czy surfując, nie musząc się martwić niczym oprócz nadchodzących
sprawdzianów czy kłótni z rodzicami. A potem nieznana siła rzuciła ich na
głęboką wodę, gdzie musieli walczyć, kierować innymi i zabijać. Część z nich
załamała się i poddała, leżą w prowizorycznych grobach wykopanych przez Edilia.
Inny próbowali walczyć, stracili oczy, nogi, rozum. Większość poddała się woli
mądrzejszych i bardziej zdeterminowanych, żyją w strachu na łodziach, czekając
aż Sam lub Caine powiedzą im, co powinni robić. Nieliczni dalej stoją w
pierwszym rzędzie, choć byli torturowani, łamani i oskarżani przez wszystkich o
całe zło. Nie ustają w wysiłkach, by je pokonać i wydostać się z tego piekła. O
ile ETAP nie jest jeszcze gorszym miejscem.
To była bardziej analiza, a teraz
powiem trochę o swoich uczuciach. Ta seria jest rewelacyjna. Podziwiam Granta
za jego pomysł i inwencję. Za to, że po tych prawie 2 000 stron nadal
potrafi mnie zaskakiwać. Kiedy wkraczam w świat Gone, za każdym razem czuję się
uczestniczką tych zdarzeń, a nie zwykłym czytelnikiem. Skradam się po lesie
wraz z Astrid, czołgam wąskim korytarzem w stronę Gaiaphage lub czekam w
ciemności na przybycie Drake’a. Tak dobrze znam tych bohaterów i żałuję, gdy
kolejny z nich ginie, ale właśnie taki jest świat ETAP-u. Okrutny, brutalny,
straszny. Niektóre sceny są tak obrzydliwe, że nie da się tego opisać. A jednocześnie
pobudzają wyobraźnię, podobnie jak cała ta książka. Czytelnik ciągle snuje
teorie, bo tajemnic jest wiele, a wyjaśnień już mniej.
A teraz o tym, co mi się nie
podobało. Przede wszystkim zabrakło mi Diany i Caine’a, którzy są moimi
ulubionymi bohaterami. W „Kłamstwach” i „Pladze” było sporo wspólnych scen z
ich udziałem, natomiast w piątej części już mniej, a przynajmniej rzadko
występowali razem. Pewnie osobie, która woli innych bohaterów nie będzie to
przeszkadzać, ale ja uwielbiam akurat ich i chciałabym czytać o tej parze,
nie-parze cały czas! Podczas lektury moje wyobrażenia na ich temat ciągle się
zmieniało, aż nie wiedziałam, które z nich jest gorsze. Czasem myślę, że Caine
to drań, innym razem, że Diana jest zbyt okrutna. Jednak uwielbiam momenty, w
których postępują właściwie, kiedy opada
ta maska zła i chęci władzy. Oby takich więcej w kolejnym tomie. Najmniej chyba
zmienił się Sam, od początku raz chce być przywódcą, potem stwierdza, że to nie
dla niego. I tak w kółko, jestem ciekawa czy kiedyś to się skończy.
Według mnie kiepskim pomysłem
było pokazanie już w prologu obszaru zza bariery. Gdyby tak się nie stało,
byłabym bardziej pobudzona do rozmyślań i snucia teorii. Z drugiej strony,
kiedyś trzeba się dowiedzieć. Podobał mi się też zabieg, jakim było pokazanie
ETAP-u z punktu widzenia Małego Pete’a, którego ciekawe spojrzenia na świat i
niezwykłe umiejętności bardzo cenię. Zakończenie powaliło mnie na kolana, ta
książka jest chora i kompletnie pokręcona. Cały czas staje mi przed oczami
ostatni obraz, wyglądający w mojej wyobraźni groteskowo. Ale pozytywnie.
Mogę jeszcze sporo powiedzieć,
ale chyba trochę przesadziłam, jest zbyt długo, ale może dotrwacie do końca. Jestem
fanką serii, co przemawiało przeze mnie podczas pisania, mi podobało się
wszystko. „Ciemność” to lektura obowiązkowa dla wszystkich zwolenników „GONE”,
a dla osób jeszcze niezaznajomionych ze światem Etap-u również. Mam nadzieję,
że książka porwie Was tak samo jak mnie, a owe 450 stron w zawrotnym tempie
przeleci Wam przez palce. Polecam!
Moja ocena: 10/10
Seria "GONE:
1. Faza pierwsza: niepokój
2. Faza druga: głód
4. Faza czwarta: plaga
5. Faza piąta: ciemność
6. Faza szósta: światło (Premiera planowana na 2012 rok)