Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Grant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Grant. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2013

GONE. Światło - Michael Grant



W ostatniej części GONE będzie miało miejsce ostatnie starcie bohaterów z wrogą siłą, gaiaphage. Bariera w końcu stała się przezroczysta i teraz wszyscy dorośli mogą obserwować wydarzenia rozgrywające się w kopule i bynajmniej nie są zachwyceni obrazami, które ukazują się ich oczom. Początkowo uważali biedne dzieci za ofiary, teraz stały się one zagrożeniem, część społeczeństwa jest nawet za unicestwieniem ETAPu wraz z jego mieszkańcami. Inni głosują za przeprowadzeniem procesów i skazaniem prowodyrów. Na razie jednak bariera jeszcze istnieje, choć wszyscy przeczuwają nadciągający koniec. Większość nastolatków uważa, że nie wyjdzie z tego cało, a gaiaphage zatriumfuje.

Chyba każdy wie, o czym opowiada seria GONE autorstwa Michaela Granta, a jeśli nie, wystarczy zajrzeć do recenzji poprzednich tomów. Zyskała ona na świecie wielką popularność i grono oddanych fanów, do których i ja należę, polecając te książki zawsze i wszędzie. Za co tak uwielbiam GONE? Przede wszystkim za wspaniałych bohaterów. W kolejnych tomach pojawia się coraz więcej postaci, niektóre odchodzą, ale wszystkie są charakterystyczne, realne i nie wyidealizowane. Mają swoje wady i zalety, możemy ich potępiać lub podziwiać, a przede wszystkim nie pozostają tacy sami, lecz pod wpływem strasznych wydarzeń zachodzą w nich zmiany.

Książki Granta opowiadają o młodzieży i do takiego też grono odbiorców są skierowane, lecz mimo to nie są złagodzone i przymykające oko na pewne wydarzenia. Wręcz przeciwnie, autor nie unika brutalnych, strasznych scen, dzięki czemu do czytelnika w pełni dociera okrucieństwo świata ETAPu. Jednak historia ma jeszcze jedną zaletę, a mianowicie jest kompletnie nieprzewidywalna. Czytelnik w żadnym momencie książki nie może nawet w przybliżeniu spodziewać się tego, co wydarzy się za chwilę. Co do ostatniego tomu wszyscy fani mieli wielkie nadzieje, ale też odczuwali niepokój o losy swoich ulubionych bohaterów. Jak to więc jest z tym „Światłem”, czy warto było czekać?

Krótka odpowiedź, zdecydowanie tak. Historia dalej zaskakuje, a akcja mknie naprzód. Pojawiają się chwile refleksji, a przemyślenia bohaterów działają także na czytelnika, pobudzając jego wyobraźnię. Trup ściele się gęsto, Grant jest bezlitosny dla swoich postaci i uczuć odbiorcy. Niestety książka jest prawie o połowę krótsza od poprzednich części, choć tak jak zawsze nie można się od niej oderwać. Zakończenie jest dobre, choć nie tak spektakularne, jakie myślałam, że będzie. Oczywiście Michael Grant nie jest autorem, po którym można się spodziewać happy endów, ale zawsze powtarzam, że dzięki temu książki lepiej zapadają w pamięć i wywołują więcej emocji. Przy końcu można było się wzruszyć, współczuć swoim ulubieńcom, uronić łzy. Doczekałam się zakończenia wątku mojej ulubionej pary i jestem nim w pełni usatysfakcjonowana. Czegóż chcieć więcej? Polecam z całego serca tę cudowną serię!

Moja ocena: 10/10

wtorek, 3 września 2013

BZRK - Michael Grant




Noah Coton, lat szesnaście, odwiedza swojego brata Alexa w Centrum Leczenia Chorób Psychicznych. Alex przedstawia żałosny widok, wpatrując się w przestrzeń pustymi, niewidzącym oczami i wykrzykując bezustannie słowa takie jak „nano” czy „Berserk”. Noah jest przerażony stanem brata, byłego żołnierza. Wkrótce zgłasza się do niego mężczyzna, który za przyczynę szaleństwa Alexa Cotona i pragnie pokazać Noahowi świat, o którym mało kto ma pojęcie. Z drugiej strony Sadie McLure, która zostaje ostatnią w rodzinie i spadkobierczynią wielkiej firmy. Jej życiu zagraża tętniak mózgu, ale dziewczynę ratują umieszczone w jej głowie boty, będące częścią tego samego tajemniczego świata, który przyczynił się do szaleństwa Alexa. Dziewczyna również zostaje zwerbowana przez tajną organizację i odkrywa, że w organizmie człowieka kryje się cały wszechświat. Młodziez będzie musiała zmierzyć się z niebezpiecznym przeciwnikiem, stanowiącym zagrożenie dla równowagi politycznej na całej planecie. A wróg nie zawaha się przed niczym, byle osiągnąć cel.

Michael Grant to pisarz znany z cieszącej się wielką popularnością serii GONE, charakteryzującą się genialnym pomysłem na fabułę. Autor umieszcza w kopule grupę nastolatków i stawia na ich drodze mnóstwo zagrożeń. Seria ta jest jedną z moich ulubionych, uważam, że Michael Grant to genialny pisarz. Jednak sięgając po BZRK nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać. Opis był dość tajemniczy i pomimo pozytywnych recenzji wątpiłam, czy da się napisać coś ciekawego na temat mikroskopijnych robaczków buszujących sobie po świecie i ludzkim organizmie, czyli o rzeczywistości nano. A przecież powinnam już wiedzieć, że Grant zawsze serwuje czytelnikom świetne historie, to bardzo pomysłowy pisarz. Tak więc w BZRK poznajemy grupę bohaterów, zarówno nastoletnich jak i dorosłych, którzy walczą lub wkrótce będą to robić na zupełnie nowym polu, czyli ludzkim organizmie. Dzięki nowej technologii możliwe jest sterowanie małymi cząstkami zwanymi biotami i opanowywanie mózgu człowieka. Prawie nikt nie ma pojęcia o takich możliwościach, ale istnieją organizacje, które wykorzystuję je do przejęcia władzy na świecie i takie, które walczą z tymi pierwszymi.

Mimo nazwiska mojego ulubionego autora do książki podchodziłam dość nieufnie, ale kiedy już rozpoczęłam lekturę, nie mogłam się od niej oderwać. Początkowo liczba bohaterów może przytłaczać, gdyż po krótkich rozdziałach i nie wdawaniu się w wyjaśnienia ciężko zorientować się, o co chodzi. Wszystkiego dowiadujemy się wraz z młodymi bohaterami, którzy także po raz pierwszy wkraczają do świata nano. A przedstawienie tego świata przez Granta jest niebywałe. Sprawia on wrażenie, jakby sterowanie botami za pomocą umysły i wędrowanie nimi po ludzkim ciele było jak najbardziej możliwe i normalne. Opisy  nano są dla czytelnika dość abstrakcyjne, ciężko bowiem wyobrazić sobie ludzkie oko jako powierzchnię, po której można sobie spacerować. Autor przedstawia też walki pomiędzy botami i nanobotami i te elementy wydały mi się zbędne albo może raczej nie w moim guście, gdyż generalnie nie przepadam za opisami walk w książkach.

BZRK to bardzo dobry thriller rozgrywający się w oryginalnej scenerii, świecie nano, a z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam. W książce występuje wiele brutalnych, krwawych, czasem obrzydliwych scen, w czym jest podobna do GONE. Poza tym w BZRK tak jak w poprzedniej serii tego autora pojawia się wielu bohaterów, którym poświęcone są kolejne rozdziały. Początkowo wprowadza to chaos, ale bardzo lubię taki sposób prowadzenia narracji trzecioosobowej. Zaletą książki jest świetny pomysł, trzymająca w napięciu i mknąca naprzód akcja, a także nieprzewidywalność. Już się przyzwyczaiłam, że w powieściach Michaela Granta nie mam pojęcia, co za chwilę się wydarzy. Cieszę się, że BZRK to seria i będę mogła przeczytać kolejne tomy, bo gdy GONE się skończyło, co innego by mi zostało?

Moja ocena: 8/10

niedziela, 19 maja 2013

Książkowi ulubieńcy: GONE


Post bierze udział w konkursie organizowanym przez CupoNation.pl oraz kreatywa.net.


Konkurs u Kreatywy zmotywował mnie niejako do opowiedzenia o jednej z moich ulubionych serii, czyli GONE. O czym są książki? Otóż pewnego dnia nad miasteczkiem Perdido Beach zupełnie znienacka pojawiła się nieprzejrzysta bariera o kształcie kopuły. Jednocześnie zniknęli wszyscy dorośli i nastolatki powyżej 15. roku życia. Pozostałe dzieciaki zostały uwięzione w środku i musiały same zatroszczyć się o siebie. Naturalnym biegiem rzeczy wyłoniła się grupa przywódców, próbujących zaprowadzić spokój w mieście, uspokoić ludzi i zmotywować ich do pracy. 

Spodziewali się, że ktoś ich uratuje, że sytuacja się wyjaśni, że następnego dnia bariera zniknie, ale mijały miesiące i sytuacja się nie zmieniała. Problemem nie był tylko brak dorosłych, odizolowanie od rodzin i przyjaciół. Wśród mieszkańców kopuły zaczęły się pojawiać moce. Niektórzy z nich potrafili biegać z ogromną prędkością,  świecić,  emitować ciepło, unosić przedmioty na odległość. W ten sposób ocaleni podzielili się na dwie walczące ze sobą grupy. Ale to nie koniec, bo mieszkańcom Perdido Beach przyszło zmierzyć się z większymi wyzwaniami. Brakowało im jedzenia, pola atakowały szkodniki, zjawiska atmosferyczne takie jak deszcz omijały miasto. Pojawili się prorocy, głoszący tezy zachęcające zdesperowanych do pozbawienia się życia. A w końcu zapanowała nieprzenikniona ciemność. Największy strach budzi jednak potwór mieszkający pod ziemią, zwany Gaiaphage. 


"-Ale to nie szkodzi, bo rzeczy, którymi się martwisz, prawie nigdy się nie zdarzają, prawda? 
-Tak-przyznała dziewczynka.- Ale rzeczy, o których marzę, też się nie zdarzają." 

Michael Grant miał świetny pomysł na serię i w pełni go wykorzystał. W każdej części zsyła na bohaterów kolejne katastrofy i sprawdziany ich odwagi, honoru, przyjaźni. Nie sposób się spodziewać, w jakim kierunku potoczy się akcja, gdyż autor chętnie sięga po radykalne rozwiązania. Potrafi uśmiercać bohaterów, skazywać ich na tortury i cierpienie, nie korzysta z prostych zakończeń w stylu happy end. Woli zrobić coś, by zszokować czytelnika i zapisać książkę w jego pamięci, co zresztą doskonale mu się udaje. Wzbudza grozę, złość, współczucie, obrzydzenie. Nie waha się przed brutalnymi, krwawymi scenami rodem z horroru.

"-Opowiem ci dowcip, Cigarze. Rozum i szaleństwo idą razem na spacer w ciemności szukając wyjścia -Cigar roześmiał się, jakby to było zabawne.
-Wiesz chociaż jaka jest puenta, biedny, szalony chłopaku?
-Nie - przyznał Cigar.
-Ja też nie więc po prostu idźmy przed siebie, póki starczy nam sił.”  

W kolejnych rozdziałach wydarzenia są przedstawione z perspektywy różnych bohaterów, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Postaci jest cała masa i są oni ogromną zaletą książek, gdyż każdy czytelnik znajdzie w tej rozmaitości charakterów swoich faworytów, którym będzie kibicował. Są oni bardzo realistyczni i w normalnych świecie mogłabym się z nimi zaprzyjaźnić. Są to nastolatki, które musiały wcześnie dojrzeć pod wpływem trudnej sytuacji, dlatego wykazują się odwagą i dojrzałością nad wiek. Jednocześnie mają chwile zwątpienia, gdy czują się tylko dziećmi, które pragną, by ktoś je poprowadził, pokazał im właściwą drogę. Czyni ich to jeszcze bardziej realnymi i bliskimi czytelnikowi. I o dziwo bohaterowie negatywni budzą dużo większe emocje niż ci nacechowani pozytywnie. Zdarzają się całkowicie źli i zepsuci jak np. Drake, ale niektórzy zmagają się ze swoją ciemną stroną, jednocześnie potrafiąc okazać przebłyski dobrej woli.

"- Sadyzm - powiedziała Diana - czerpanie przyjemności z cierpienia innych. Drake rozciągnął usta w swym rekinim uśmiechu - Nie boję się słów. - Gdybyś się ich bał, nie byłbyś psychopatą."


Uwielbiam styl pisarski Michaela Granta! Nie zanudza on czytelnika przydługimi i niepasującymi do sytuacji opisami, a jednocześnie dokładnie obrazuje świat przedstawiony. Robi to w taki sposób, że czytelnik z przyjemnością poznaje poszczególne miejsca przedstawione w książce i jest to dla niego naturalnym doznaniem, a nie męczarnią. Poza tym pisarz przekazuje wiele trafnych spostrzeżeń i przemyśleń. Jego cechą charakterystyczną jest poczucie humoru: zabawne sytuacje, wywołujące śmiech dialogi, w ten sposób oswaja nas też z postaciami i wzbudza sympatię do nich.


Pojawiające się w GONE wątki miłosne nie są natrętne, wysunięte na pierwszy plan, przesłodzone czy denerwujące czytelnika. Wręcz przeciwnie, w książkach najważniejsze jest przetrwanie w groźnym świecie ETAPU i znalezienie odpowiedzi na gnębiące mieszkańców Perdido Beach pytania, jak doszło do powstania bariery i co jeszcze ich czeka. Tymczasem miłość chowa się gdzieś w tle, zepchnięta tam przez strach, cierpienie i niebezpieczeństwo. Sami będziecie z niecierpliwością śledzić uczucia młodocianych bohaterów i błagać o więcej! Zakochanych par jest kilka, niektórzy dopiero się poznali, inni są już w zaawansowanym etapie związku, kolejni bronią się przed uczuciem. Największe emocje budzą Caine&Diana oraz Sam&Astrid. Ja z całego serca kibicuję tym pierwszym, gdyż ich uczucie nie jest  cukierkowe, a raczej mroczne i magnetyczne.

"- Nadal śni ci się, że dręczysz zwierzęta? 
- Nie, doktorze, śni mi się, że dręczę pana."


Jak zaczęła się moja przygoda z GONE? Pierwszą część wypożyczyłam z biblioteki i pomysł autora mi się spodobał, choć Niepokój nie zrobił na mnie jeszcze takiego wrażenia jak późniejsze tomy. Sięgnęłam po drugą część, znudziła mnie i przeczytałam przy drugim podejściu. A potem już było z górki, bo dzięki kolejnym tomom zakochałam się w serii! Na początku Grant nie pokazuje wszystkiego na co go stać, woli dawkować emocje i napięcie. W pierwszych częściach bohaterowie są jeszcze trochę dziecinni, rozgrywające się wydarzenia bardziej przyziemne, a emocje u czytelnika umiarkowane. Dopiero „Kłamstwa” rozpoczynają niesamowitą przygodę, niepokoją i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Im dalej, tym więcej brutalnych scen, problemów, odpowiedzi na dręczące nas od początku pytania, ale też bohaterowie pokazują pazur. Widoczna jest ich zaskakująca przemiana na przestrzeni czasu i nowe oblicza.


"-Mamy system mierzenia mocy- oznajmił Caine. -Właściwie wymyśliła go Diana. Umie odczytać człowieka, jeśli złapie go za ręce. Określa, jaką ma moc. Opisuje to jak zasięg w komórce. Jedna kreska, dwie, trzy. Wiesz co ja mam? 
-Świra?"  


"-Bez urazy, Sam, ale zjeżdżasz z drogi. Zjeżdżasz z drogi! Sam! Zjeżdżasz z drogi! 
-Nieprawda. Zamknij się - warknął Sam, wyjeżdżając z powrotem na drogę, po tym jak samochód omal nie wylądował w rowie." 

GONE to seria oryginalna, świeża i nieprzewidywalna. Nie powiela znanych nam schematów, gdyż autor w każdym tomie wymyśla coś nowego i niepowtarzalnego. Im bardziej zagłębiałam się w świat ETAPU, tym większe były emocje i bardziej ekstremalne rozwiązania. Na brak akcji nie można narzekać, choć w tomach pierwszym i drugim nie jest jeszcze tak ekscytująco jak później. Autor bez skrupułów zostawia czytelnika z wyrazem przerażenia na twarzy, on nie lubi happy endów. Aż strach się bać, jaki będzie finał. Dobrze umiejscowiłam ten post w czasie, gdyż już w przyszłym miesiącu w Polsce ukaże się ostatnia, szósta już część. Wierzę, że to będzie coś wielkiego. Grant zaserwuje nam zakończenie, o którym nie uda się zapomnieć. Czekam z ogromną niecierpliwością, jak jeszcze nigdy, a Was zachęcam, ba! zmuszam do poznania całej serii. GONE to fascynująca rozrywka, dramatyczne wydarzenia, brutalne sceny i plejada niezwykłych osobowości.

Seria GONE:
1.Niepokój
2.Głód
4.Plaga
6.Światło (polska premiera: czerwiec 2013)

piątek, 8 czerwca 2012

GONE. Faza piąta: ciemność - Michael Grant


Wyobrażasz sobie, że pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, znajdujesz się w innym świecie? Nie, nie chodzi o przeniesienie się do innego wymiaru czy podróż w czasie. Znikają wszyscy dorośli, zostaje tylko młodzież do 15 roku życia, czyli właściwie dzieci. Muszą same radzić sobie w ciężkiej rzeczywistości. Opiekować się niemowlakami, gasić pożary, zarządzać miastem. Co właściwie się stało? Nad Perdido Beach pojawiła się wielka kopuła, otaczająca miasto i okolicę ze wszystkich stron, nawet pod ziemią. Nie ma żadnej możliwości ucieczki, trzeba skupić się na przeżyciu. Jak do tego doszło? Teraz, po tak długim okresie czasu, który spędzili w tym miejscu już wiedzą, kto zapoczątkował katastrofę, a może raczej – ratunek. Od tamtego pamiętnego dnia, w którym po raz ostatni ujrzeli swoich rodziców, przelało się wiele łez, a śmierć zebrała ogromny plon. Populacja miasta stale się zmniejsza. Czy ktokolwiek z dzieci ujrzy jeszcze dawny świat?

Przetrwali już tak wiele. Zmierzyli się z paniką, zaspokoili głód, zdobyli wodę, pertraktowali z krwiożerczymi zębakami, walczyli o elektrownię, uwalniali umysły spod wpływu Gaiaphage, uśmierzyli epidemię śmiertelnej choroby, uchronili się przez zgubnym wpływem prorokini. Mają świadomość, że zbliża się koniec i nie będę w stanie zrobić nic więcej. Któż bowiem może wygrać z ciemnością? Bez światła nie ma życia. Rośliny nie rosną, nie da się zdobyć pożywienia ani uchronić przed atakiem kojotów i Drake’a w całkowitej, wszechobecnej czerni, gdy nie widzisz nawet końca własnej ręki. Wiedzą, że nadciąga. ETAP w końcu znalazł sposób, by ich pokonać i pozbawić nadziei. W ciemności kryje się strach, rozpacz i śmierć. A temu, że bariera powoli powleka się  czernią, nie potrafi zaradzić nawet wszechmocny Sam-przywódca, król Caine czy Genialna Astrid.

„GONE. Faza piąta: ciemność” to jak sama nazwa wskazuje piąta już część serii autorstwa Michaela Granta, opowiadającej o życiu w zamkniętej społeczności ETAP-u, całkowicie oddzielonej od reszty świata. W kolejnych tomach przygód młodych bohaterów, zmagają się oni z nadprzyrodzoną siłą, zwaną Ciemnością lub Gaiaphage, co jest klasycznym przykładem walki dobra ze złem, jednak nie tak oczywistej, bo często ta granica między czarnym a białym się zaciera. Choć z pewnością mogłyby pojawić się głosy obalające moje stwierdzenia uważam, że Grant stworzył coś nowatorskiego i oryginalnego w literaturze młodzieżowej. Z założenia do tej grupy odbiorców kierowana jest książka jednak myślę, że mogłaby przypaść do gustu niejednego dorosłemu. Seria „GONE” jest miłą odskocznią od wciąż przewijających się przez półki księgarni powieści, w których królują wilkołaki, wampiry, demony czy zmiennokształtni. Zwykle wielką rolę odgrywają w nich romanse między bohaterami. W powieściach Granta też się takie pojawią, jednak nie grają one pierwszych skrzypiec, wciąż myślą przewodnią jest bowiem rozwikłanie tajemnic dotyczących ETAP-u. Oprócz tego znajdziemy tu wspomniane już przeze mnie wątki miłosne, przyjaźń, walkę o władzę, odkrywanie siebie. 

W „GONE” spotkacie szeroką gamę postaci, które stanowią wielki plus tej serii. Są one bardzo prawdziwe, zupełnie od siebie różne, a jednocześnie nieprzesadzone. Ot zwykli ludzie, tacy jak my. Na przełomie kolejnych tomów możemy doświadczać istotnych zmian w nich zachodzących. Wszystkie próby, które musieli przejść, przeszkody, które stanęły im na drodze i okrucieństwo, na które musieli patrzeć każdego dnia, spowodowały trwałe przemiany w ich psychice. Kiedyś beztrosko spędzali czas, opalając się na plaży czy surfując, nie musząc się martwić niczym oprócz nadchodzących sprawdzianów czy kłótni z rodzicami. A potem nieznana siła rzuciła ich na głęboką wodę, gdzie musieli walczyć, kierować innymi i zabijać. Część z nich załamała się i poddała, leżą w prowizorycznych grobach wykopanych przez Edilia. Inny próbowali walczyć, stracili oczy, nogi, rozum. Większość poddała się woli mądrzejszych i bardziej zdeterminowanych, żyją w strachu na łodziach, czekając aż Sam lub Caine powiedzą im, co powinni robić. Nieliczni dalej stoją w pierwszym rzędzie, choć byli torturowani, łamani i oskarżani przez wszystkich o całe zło. Nie ustają w wysiłkach, by je pokonać i wydostać się z tego piekła. O ile ETAP nie jest jeszcze gorszym miejscem.

To była bardziej analiza, a teraz powiem trochę o swoich uczuciach. Ta seria jest rewelacyjna. Podziwiam Granta za jego pomysł i inwencję. Za to, że po tych prawie 2 000 stron nadal potrafi mnie zaskakiwać. Kiedy wkraczam w świat Gone, za każdym razem czuję się uczestniczką tych zdarzeń, a nie zwykłym czytelnikiem. Skradam się po lesie wraz z Astrid, czołgam wąskim korytarzem w stronę Gaiaphage lub czekam w ciemności na przybycie Drake’a. Tak dobrze znam tych bohaterów i żałuję, gdy kolejny z nich ginie, ale właśnie taki jest świat ETAP-u. Okrutny, brutalny, straszny. Niektóre sceny są tak obrzydliwe, że nie da się tego opisać. A jednocześnie pobudzają wyobraźnię, podobnie jak cała ta książka. Czytelnik ciągle snuje teorie, bo tajemnic jest wiele, a wyjaśnień już mniej. 

A teraz o tym, co mi się nie podobało. Przede wszystkim zabrakło mi Diany i Caine’a, którzy są moimi ulubionymi bohaterami. W „Kłamstwach” i „Pladze” było sporo wspólnych scen z ich udziałem, natomiast w piątej części już mniej, a przynajmniej rzadko występowali razem. Pewnie osobie, która woli innych bohaterów nie będzie to przeszkadzać, ale ja uwielbiam akurat ich i chciałabym czytać o tej parze, nie-parze cały czas! Podczas lektury moje wyobrażenia na ich temat ciągle się zmieniało, aż nie wiedziałam, które z nich jest gorsze. Czasem myślę, że Caine to drań, innym razem, że Diana jest zbyt okrutna. Jednak uwielbiam momenty, w których postępują właściwie,  kiedy opada ta maska zła i chęci władzy. Oby takich więcej w kolejnym tomie. Najmniej chyba zmienił się Sam, od początku raz chce być przywódcą, potem stwierdza, że to nie dla niego. I tak w kółko, jestem ciekawa czy kiedyś to się skończy. 

Według mnie kiepskim pomysłem było pokazanie już w prologu obszaru zza bariery. Gdyby tak się nie stało, byłabym bardziej pobudzona do rozmyślań i snucia teorii. Z drugiej strony, kiedyś trzeba się dowiedzieć. Podobał mi się też zabieg, jakim było pokazanie ETAP-u z punktu widzenia Małego Pete’a, którego ciekawe spojrzenia na świat i niezwykłe umiejętności bardzo cenię. Zakończenie powaliło mnie na kolana, ta książka jest chora i kompletnie pokręcona. Cały czas staje mi przed oczami ostatni obraz, wyglądający w mojej wyobraźni groteskowo. Ale pozytywnie.

Mogę jeszcze sporo powiedzieć, ale chyba trochę przesadziłam, jest zbyt długo, ale może dotrwacie do końca. Jestem fanką serii, co przemawiało przeze mnie podczas pisania, mi podobało się wszystko. „Ciemność” to lektura obowiązkowa dla wszystkich zwolenników „GONE”, a dla osób jeszcze niezaznajomionych ze światem Etap-u również. Mam nadzieję, że książka porwie Was tak samo jak mnie, a owe 450 stron w zawrotnym tempie przeleci Wam przez palce. Polecam!

Moja ocena: 10/10 
 
Seria "GONE:                                                             
1. Faza pierwsza: niepokój  
2. Faza druga: głód
4. Faza czwarta: plaga
5. Faza piąta: ciemność
6. Faza szósta: światło (Premiera planowana na 2012 rok)
 

środa, 21 grudnia 2011

"Gone. Zniknęli. Faza trzecia: kłamstwa" - Michael Grant

              Wydawać by się mogło, że w Ekstremalnym Terytorium Alei Promieniotwórczej wreszcie zapanuje spokój. Ciemność zginęła, przysypana tonami skał w kopalnianej sztolni; głód został zażegnany, głównie dzięki działaniom Alberta i inteligencji Astrid; Caine i Diana odeszli, nie niepokojąc już mieszkańców Perdido Beach, a Sam, który zawsze ratował wszystkich z opresji i poświęcał się dla innych, został zwolniony z niełatwej funkcji przywódcy. Odtąd to Rada miała zajmować się utrzymywaniem spokoju w mieście i wprowadzaniem nowych praw. Być może doceni ona w końcu wysiłki Sama Temple, gdy przyjdzie jej zmierzyć się z trudną rzeczywistością.
              A jednak pojawiają się kolejne problemy. Nic dziwnego, w końcu to tylko ETAP. Na skutek działalności Ekipy Ludzi dowodzonej przez Zila, konflikt między odmieńcami a normalnymi nasila się. Pojawia się Prorokini, która przedstawia zrozpaczonym dzieciom możliwość ucieczki z ETAP-u i zasiewa w nich ziarnko nadziei. Jakby tego było mało, Ciemność znowu daje o sobie znać, opanowując kolejne umysły. Umarli budzą się do życia. I wreszcie, odradza się wywołująca największy lęk istota w ETAP-ie. 
             "Gone. Zniknęli. Faza trzecia: kłamstwa" to trzecia część serii fantastycznej autorstwa Michaela Granta. W planach jest 6 tomów, kolejny, piąty, ukaże się w kwietniu 2012 roku. W swoich książkach pisarz opisuje życie w niewielkim miasteczku, Perdido Beach, po tym, jak niespodziewanie znikają osoby powyżej 15 roku życia, a młodzież i dzieci zostają odcięci od świata za pomocą nieprzenikalnej bariery. Związek z katastrofą wydaje się mieć elektrownia jądrowa umiejscowiona w centrum ETAP-u. Jednak to nie wszystko. Zarówno u zamieszkujących miasto ludzi jak i u zwierząt żyjących na okolicznych obszarach, następują różnego rodzaju mutacje, dające nadprzyrodzone umiejętności.
              Powieść Michaela Granta pochłania się w zastraszającym tempie. Być może jest to zasługa tego, że akcja stale przenosi się w czasie i przestrzeni, między różnymi bohaterami, a każde z nich ma inną osobowość i sposób postrzegania otaczającego świata. Po lekturze pierwszej części wydali mi się oni trochę za bardzo wyidealizowani, jednak z biegiem czasu to się zmienia, każdy ma wady i popełnia mniejsze lub większe błędy. Nie ma podziału na czarne i białe, na postacie całkowicie dobre i złe (może z drobnymi wyjątkami, ale czarne charaktery też muszą być). Fabuła powieści jest bardzo ciekawa, wielowątkowa, stopniowo zmierza do punktu kulminacyjnego, będącego tylko zachętą do lektury kolejnej części. Nie wszystkie zagadnienia znajdują rozwiązanie. Gorąco polecam osobom lubiącym tematykę fantastyczną, książka jest naprawdę ciekawa i godna uwagi.

Moja ocena: 6/6