wtorek, 25 grudnia 2012

Proroctwo sióstr - Michelle Zink



Mogłabym już na początku w pięknych słowach opisać fabułę, tak by Was zaciekawić, przyciągnąć, stworzyć atmosferę tajemniczości i sprawić wrażenie, że „Proroctwo sióstr” to powieść intrygująca i jedyna w swoim rodzaju. A potem sprowadzić na ziemię i przejść do konkretów. Ale po co? Chyba większość z Was już wie o czym jest ta książka i wydaje mi się, ze po samym opisie fabuły można się czuć zachęconym. W każdym razie dla mnie od prawie roku „Proroctwo sióstr” było takim ideałem, im więcej o nim czytałam coraz bardziej zdawało mi się, że to książka wymarzona, która spełni moje oczekiwania i wciągnie do swojego świata. Naprawdę byłam o tym przekonana, jednocześnie nie chcąc zdobyć jej zbyt szybko, wolałam marzyć i żyć w przekonaniu, że kiedyś przeczytam tę moją książkę idealną.

Lia i Alice to bliźniaczki, które niedawno straciły ojca. Pewnego dnia poznają pradawną przepowiednię, która wyznacza ich los. Dobra siostra i zła siostra będą zmuszone żyć wbrew własnym przekonaniom i rozpocząć walkę między sobą, by uratować lub zniszczyć ludzkość.  Wiem, że na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się ciekawa, ale niestety, nie tylko ona się liczy, gdy zawodzą inne ważne rzeczy. Przede wszystkim cała ta zagadka przepowiedni i walki o ludzkość sprowadza się do dwóch dziewcząt mieszkających w dworku ze swoją ciotką i młodszym bratem, które przeszukują bibliotekę ojca, szperają po swoich pokojach, dużo rozmyślają i czasem jeżdżą bryczką do miasta zasięgnąć informacji u jasnowidzów. Nie ma fajerwerków, na które liczyłam po opisie książki, moje wyobrażenia nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, a podejrzewam, że na taki haczyk może się złapać więcej czytelników.

Miejsce akcji to dworek, w którym mieszkają dziewczyny, jedna czy dwie sceny w szkole, do której uczęszczają oraz domy kilku postaci, do których się udają. Bardzo się na tym zawiodłam. Było tak, jakbym oglądała przedstawienie w teatrze, w którym wszystko rozgrywa się w jednym pomieszczeniu. A przecież w książce nie potrzeba dekoracji i wiele miejsca, wystarczy trochę wyobraźni i dobrych chęci autora. Ale właściwie po co komu różnorodne scenerie, skoro i tak niewiele się dzieje? Poziewując pomiędzy kolejnymi naradami przyjaciółek Lii a wycieczkami na miasto, zdążałam konsekwentnie naprzód. Wydarzenia opisywane w książce rozgrywają się w XVIII wieku. Normalnie bym się z tego ucieszyła, bo uwielbiam takie klimaty, ale tutaj tylko sprzyjało to brakowi akcji, bo przecież dziewczęta muszą siedzieć w domu, nie powinny rozmawiać z nieznajomymi czy spoufalać się z młodzieńcami. Najlepiej niech nie robią nic, tylko dziergają na drutach, ale czemu ja muszę o tym czytać?

Oczywiście nasze główne bohaterki przedstawione są na zasadzie kontrastu- jedna zła, druga dobra. A że zostały postawione w sytuacji sprzecznej z ich naturą to chyba jakiś zabieg ze strony autorki, mający na celu pokazanie cierpienia dziewczyn, czy też własnej pomysłowości przy tworzeniu intryg. Naciągane to wszystko strasznie, a najgorsze jest to, że w ogóle nie wciąga. Styl jakim posługuję się autorka nie budzi większych zastrzeżeń, choć czasem jest w nim trochę przesady. Zabiegi typu długi wywód, a zaraz potem przeniesione do następnej linijki zdanie „Teraz już wiem” bardziej śmieszą niż wprowadzają w odpowiedni nastrój. Za to język jest całkiem na poziomie, odpowiedni dla czasów, w których akcja się rozgrywa.

Polecam osobom cierpiącym na bezsenność, może pomoże. Największą wadą tej książki jest to, że zanudza, na śmierć czasami. Ale cóż się dziwić, jak autorka ciągle opisuje padający deszcz, salon z kominkiem, szare wzgórza i inne ponure scenerie. Książka jest nie tylko nudna, ale też niekiedy głupia. Podróże w snach to chyba największy zwrot akcji, jaki tu znalazłam. Na kontynuację się nie skuszę, a Wam „Proroctwa sióstr” nie polecę, bo nic ciekawego tu nie znajdziecie. Nawet mrocznego nastroju, na który liczyłam, nie było. Miał być hit i książka życia, a było połączenie komedii z tandetą. Oby kolejne tomy były lepsze, czego szczerze życzę ich czytelnikom.

Moja ocena: 6/10

***
Przypominam, że sprzedaję książki. Zachęcam do kupna! KLIK



29 komentarzy:

  1. To mnie zaskoczyłaś. :( A ja już od baaardzo, baaardzo dawno pragnę tej książki i tylko wypatruję jakieś dobrej promocji na nią, a tu lipa. Z pewnością ją przeczytam, ale teraz nie wiem, czy jest sens ją kupować, czy lepiej kupić coś innego. Na szczęście co czytać mam, więc może się skuszę jak będzie jakaś ciekawa promocja, ale to stoi pod wielkim znakiem zapytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również od bardzo długiego czasu chciałam zdobyć tę książkę i w końcu dostałam od kochanej Sophie :3 Naprawdę liczyłam na wiele i niestety się rozczarowałam :< Nie pierwszy raz i nie ostatni...

      Usuń
  2. Moje odczucia po przeczytaniu tej książki całkowicie pokrywają się z Twoimi. "Proroctwo sióstr" zapowiadało się świetnie, jednak rzeczywistość okazała się o wiele mniej atrakcyjna. Przeczytałam całą trylogię: w tomie drugim znacząco wzrasta dynamika akcji; tom trzeci to powtórka z "Proroctwa sióstr", do tego dochodzi beznadziejny i nudny finał. Całą serię oceniam jako słabą i nie do końca dopracowaną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłam w Twojej recenzji drobną pomyłkę. Akcja "Proroctwa sióstr" rozgrywa się w Ameryce, w północnej części stanu Nowy Jork a nie w Anglii. Napisałam osobny komentarz byś mogła go skasować po poprawieniu błędu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, wielkie dzięki! Właśnie mam czasem problem z określeniem miejsca akcji, bo nie pamiętam i różne rzeczy z tego wychodzą ;)

      Usuń
  4. taka piękna okładka - aż nie chcę mi się wierzyć, że jest taka słaba!... niestety chyba będę do tego zmuszona, ponieważ brak akcji jest brakiem akcji - nie zależy to od odczuć czytelnika - a nie chciałabym się męczyć przy takiej wspaniałej rozrywce jaką jest czytanie.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam jakiś czas temu i wypadałoby się wziąć za kontynuację, ale ciągle coś z tym zwlekam ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. z treści wynika, że coś ciekawego, ale twoja ocena zniża jej wartość :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po opisie książka wydawała się bardzo ciekawa. Ale po Twojej recenzji, raczej po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przeczytałam ją już dość dawno temu :) i choć nie uważam tego czasu za stracony, bo czytało mi się dość przyjemnie, to rzeczywiście te podróże w snach i wywody nie należały do moich ulubionych :) według mnie nie było tragicznie, jednak po drugą i trzecią część trylogii nie sięgnę... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła mnie jakoś specjalnie nie zainteresowała, ale i tak dobrze wiedzieć od czego lepiej trzymać się z daleka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że takie nudne... jakoś nie przepadam za akcją toczącą się "w snach" bohaterów książki

    OdpowiedzUsuń
  11. A tym to mnie zaskoczyłaś :o A wiesz, mam wstręt do książek które mają zbyt dużo niepotrzebnych opisów, taki uraz po Ani z Zielonego, w której każde drzewo i spadające liście miało swój opis na kilka stron :3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj może nie tyle te opisy są długie, ale za to ciągle te same klimaty, właśnie deszczyk, pochmurno, wieje, jakiś pokój z kominkiem i ogólnie w zamierzeniu miało być mrooocznie :D

      Usuń
  12. A ja mam zgoła odmienne wrażenia (może dlatego, że nie zaczytuję się w tym gatunku i nie znam się na tym). Na mnie książka wywarła jak najbardziej pozytywne wrażenie, spędziłam z nią miło czas, i z chęcią sięgnęłam po tom drugi, który również mnie nie zawiódł. Być może pani Zink poświęca dużo miejsca w swych książkach opisom, ale czy to nie one budują nam obraz świata przedstawionego? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam za sobą całą tę trylogię i mnie bardzo się podobała. Tom pierwszy najmniej przypadł mi do gustu, kolejne o wiele bardziej mnie zachwyciły (chociaż zwykle jest odwrotnie - tom pierwszy jest najlepszy).

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele o niej słyszałam. Najpierw muszę znaleźć pierwszy tom w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  15. nieee to ja podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłabym nawet w stanie skusić się na taką tematykę (chociaż raczej nie sięgam po podobne książki), gdyby całość okazała się nieco lepsza. Niestety, w tym przypadku raczej sobie odpuszczę lekturę "Proroctwa sióstr"...

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ostrożnie podchodzę do tej serii i jak na razie nie ciągnie mnie, by ją poznać osobiście. Może kiedyś, choć obawiam się, że już przejadły mi się takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie byłam zainteresowana tą serią i jak widać słusznie. Po twojej recenzji, nawet na nią nie spojrzę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Łoo pojechałaś po bandzie :D No widzę, że nie będę się spieszyła z poznaniem tejże książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hejters gona hejt siostro! :P
    Ale wydanie ładne, prawda? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne! Ładnie się na półeczce prezentuje ^^ :D

      Usuń
  21. Serio? Ja wspominam całkiem dobrze. :-P
    Taka lekko mroczna, gotycki klimacik...
    Ale ja to już przeczytałam całą trylogię, i chociaż pamiętam jak przez mgłę, że pierwsza była gorsza od kolejnej, to i tak patrzę na to już przez pryzmat całości. :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czyli nie ma się co spieszyć z jej przeczytaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jakoś wspominam ją trochę lepiej, chociaż rzeczywiście ma momentu, które mogą uśpić. Na szczęście kolejne tomy są lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oooo. A ja miałam taką wielką ochotę na tę trylogie. Może jednak mi spodoba się bardziej;)

    OdpowiedzUsuń