środa, 4 lipca 2012

Podsumowanie czerwca



 Liczba książek przeczytanych w czerwcu: 8
-„Uprowadzona”
-„Ostatnia piosenka”
-„Gone. Ciemność”
-„Mechaniczny Książę”
-„Kobieta bez twarzy”
-„Wszystko się zmieni”
-„Deklaracja”
-„Zamek z piasku, który runął”

Liczba przeczytanych stron: 3430

Liczba książek zrecenzowanych: 6
-„Uprowadzona”
-„Ostatnia piosenka”
-„Gone. Ciemność”
-„Mechaniczny Książę”
-„Kobieta bez twarzy”
-„Dziewczyna, która igrała z ogniem”

Liczba postów na blogu: 8

Najlepsze książki miesiąca: „Gone. Ciemność”, „Mechaniczny Książę”, „Kobieta bez twarzy” 

Najsłabsza książka: żadna nie była taka zła, by zasłużyć na to „wyróżnienie”, to był dobry miesiąc :)

Największe odkrycie: „Kobieta bez twarzy”


W czerwcu odwiedziły mnie 1393 osoby, to bardzo dobry wynik jak dla mnie! Dlatego bardzo Wam dziękuję za to że do mnie zaglądacie, czytacie i komentujecie. Bez Was pisanie tego bloga nie miałoby dla mnie sensu  :)



 

wtorek, 3 lipca 2012

Bawimy się, czyli kolejna zabawa dla blogerów



Rzadko biorę udział w tego rodzaju zabawach, zwykle mam zamiar, ale potem rezygnuję z braku czasu. Tym razem będzie inaczej! Odpowiedzi nie powinny być zbyt czasochłonne, a lepsze poznanie się nie jest złe ;) A więc do dzieła! Do zabawy zostałam zaproszona przez Avenixa, dzięki :)


1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich “Tagger” i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Następnie wybiera 11 nowych osób do tagu i podaje je w swoim poście.
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w tagu i napisz je w tagowym poście.
4. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś.
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.

Pytania:

1. Basen czy morze?
Oczywiście morze! Nie cierpię chodzić na basen, co to za przyjemność być zamkniętym w czterech ścianach w sztucznie utworzonym przez człowieka zbiorniku?

2. Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone?
Wielka Brytania! Choć jeszcze tam nie byłam, to kocham ten kraj: za Sherlock'a, brytyjski akcent, czerwone budki telefoniczne i piętrowe autobusy. A odwiedzić Londyn to moje marzenie :)

3. Muzyka klasyczna czy popularna?
Popularna, nie jestem fanką klasyki.

4. Wakacje na księżycu czy Marsie?
Na księżycu, jest ładniejszy i hmm.. bardziej romantyczny :D

5. Okulary przeciwsłoneczne czy czapka z daszkiem?
Okulary, w czapce wyglądam... głupio?

6. Woda gazowana czy niegazowana?
Nie lubię żadnej.

7. Fantastyka czy obyczajowe?
Trudny wybór, uwielbiam oba gatunki...

8. Książki, których akcja dzieje się w przyszłości czy przeszłości?
Przyszłość i antyutopie, oh yeah.

9. Dom czy blok?
Dom z ogródkiem :)

10. Blogspot czy blog.onet?
Blogspot! Nie bez powodu tu jestem :D

11. Szczęście czy pieniądze?
Szczęście, bo pieniądze to nie wszystko ;)

Zapraszam do zabawy:

-Megajrę
-Agatę
-Lenę
-Ederlezi
-Clarissę
-Tirindeth
-Cassiel
-Gabrielle
-Giffin
-Kornelię
-Evitę

Mam nadzieję, że się nie powtórzyłam :)

A oto moje pytania:

- Herkules Poirot czy Sherlock Holmes?
- Londyn czy Paryż?
- Podróżowanie po świecie czy stałe miejsce zamieszkania?
- Gazeta codzienna czy miesięcznik?
- Powieść czy jej ekranizacja?
- Serial polski czy zagraniczny?
- Liceum czy technikum?
- Polski czy matematyka?
- Facebook czy nasza-klasa?
- Biblioteka czy księgarnia?
- Kryminał czy powieść obyczajowa?

Jak mijają Wam pierwsze dni wakacji? Ja na początku trochę żałowałam podczas pożegnania z moją klasą, że to już koniec gimnazjum, ale postanowiłam myśleć optymistycznie. W końcu liceum to kolejny ciekawy etap w życiu. Będę chodzić do swej wymarzonej szkoły, więc powinno być dobrze. Musi być, prawda? :) Udanych i zaczytanych wakacji kochani!




poniedziałek, 2 lipca 2012

Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson



Lisbeth Salander zostaje przywieziona do szpitala z bardzo poważnymi obrażeniami. Szczególnie niebezpieczna jest rana postrzałowa głowy. Wydaje się, że dziewczyna jest bez szans na przeżycie czy normalne funkcjonowanie. Jak widać ma wielkie szczęście, ponieważ kula nie uszkodziła mózgu. Lisbeth powoli dochodzi do siebie pod stałą opieką lekarzy. Jednocześnie wie, że gdy tylko będzie w stanie wyjść ze szpitala, zostanie przewieziona do aresztu pod zarzutem usiłowania zabójstwa. Kilka metrów dalej, w innym pokoju, leży Aleksander Zalachenko, któremu zmasakrowała twarz za pomocą siekiery. Dziewczyna nie może się czuć bezpieczna, mimo że z pozoru to ona jest katem. Tymczasem Michael Blomkvist zamierza opublikować w czasopiśmie „Millennium” historię życia Salander, gdzie chce przedstawić liczne przestępstwa, których padła ofiarą. Trafia na ślad tajemniczej Sekcji, która jednak zdaje się być nieuchwytna, z jej istnienia nie zdaje sobie sprawy nawet rząd, mimo że powstała z inicjatywy służb bezpieczeństwa.

„Zamek z piasku, który runął” to trzecia i niestety ostatnia już część trylogii „Millennium”, której autorem jest szwedzki dziennikarz, Stieg Larsson. Zmarł on w 2004 roku z powodu zawału, jeszcze przed sukcesem swych powieści, jednocześnie będąc w trakcie tworzenia kolejnego tomu. „Zamek z piasku, który runął” to kryminał polityczny, którego intryga w głównej mierze opiera się na sprawach dotyczących rządu, państwa i społeczeństwa. Znacznie odróżnia to tom trzeci od pierwszego,  gdzie wątek kryminalny opierał się na motywie morderstwa i zaginięcia, a nie miał powiązań z osobami na wyższych stanowiskach. Tutaj nie znajdziemy sprawy typowej dla większości kryminału, czyli przestępstwa o mniejszym zasięgu: morderstwa gdzieś w zaułku czy porwania przez handlarzy żywym towarem. Zamiast tego dogłębnie przyjrzymy się popełnianemu z premedytacją od lat ograniczaniu praw człowieka przez ludzi, którzy powinni stać na straży konstytucji.

Po mało ciekawej „Dziewczynie, która igrała z ogniem”, nie spodziewałam się, że ostatnia część jeszcze mnie czymś zaskoczy i zrobi na mnie wrażenie. Pierwsze kilkadziesiąt stron dłużyło mi się i już byłam gotowa wydawać wyrok, że to najsłabsza część trylogii. Potem jednak dałam się wciągnąć ciekawej intrydze i stylowi autora, który potrafi pisać w bardzo interesujący sposób. Dzięki temu te 800 stron minęło mi niepostrzeżenie i mogłam tylko żałować, że to już koniec. Nawet o zagadnieniach, które nigdy by mnie nie zainteresowały, czyli polityce, czytałam z wielką przyjemnością. Larsson w przystępny sposób przedstawił historię służb bezpieczeństwa, powstania Sapo, Sekcji Specjalnej, ich konstrukcję i funkcjonowanie. Jest to najważniejszy wątek w książce, łączący się bezpośrednio z główną postacią – Lisbeth Salander. Jeśli tematyka ta nie wydaje się Wam interesująca, to może dzięki Larssonowi zmienicie poglądy, bowiem nawet mnie wciągnęła ta historia, mająca początek wiele lat temu, a wiążąca się ze współczesnością. 

Oprócz opowieści o służbach bezpieczeństwa, Sapo i Sekcji,  nie zabraknie także wartkiej akcji. Trwa wyścig z czasem i nieuchwytnym przeciwnikiem o wyciągnięcie z tarapatów Lisbeth, do sprawy zostają wciągnięte kolejne wysoko postawione osoby, a wielkimi krokami zbliża się sprawa w sądzie. Bardzo dużym plusem był dla mnie proces, niczym wyjęty z powieści Jodi Picoult, który dla mnie okazał się bardzo emocjonujący, a przy tym stanowił podsumowanie trylogii i ostateczne jej zakończenie. Pamiętam, że w „Dziewczynie, która igrała z ogniem” brakowało mi skomplikowanej intrygi kryminalnej i narzekałam na poświęcanie zbyt wiele czasu Lisbeth, ale w tym tomie jest to zaletą. Szczególnie, gdy nie brakuje też ciekawego tematu dotyczącego szpiegostwa i Sekcji.

Mimo znacznej objętości powieści Stiega Larssona porywają czytelnika i przyciągają jak magnes, z powodzeniem można je stosować podczas czytelniczego kryzysu, gdy na nic nie ma się ochoty. Przynajmniej w moim przypadku to zadziałało, lektura minęła mi w oka mgnieniu. W znacznej mierze przyczynili się do tego świetnie wykreowani bohaterowie, wśród których prym wiedzie Lisbeth Salander, postać niezwykle oryginalna i do przesady kontrowersyjna. W „Zamku z piasku, który runął” dokładnie poznamy jej motywy postępowania i historię jej życia. Polubiłam też Michaela Blomkvista, a w tym tomie także Erikę Berger, której poświęcono w tej części więcej stron niż wcześniej. Cała akcja oczywiście kręci się wokół redakcji czasopisma „Millennium”, gdzie wszyscy się spotykają, dyskutują, podejmują decyzję i ruszają dalej. Poznanie od kulisów zawodu dziennikarza było bardzo miłym doświadczeniem i myślę, że także zaważyło na sukcesie tej trylogii. Swoją drogą tytuł tej części jest bardzo adekwatny, wszelkie misterne planu układane od lat mogą runąć niczym zamek z piasku.

„Zamek z piasku, który runął” polecam wielbicielom poprzednich części „Millennium”, którzy mogą obawiać się, że ten tom ich rozczaruje. Nie martwcie się, jest lepszy niż poprzedni, choć zależy czego człowiek oczekuje. Intryga kryminalna o podłożu politycznym , ciekawie przedstawione zagadnienia dotyczące szwedzkich służb bezpieczeństwa i proces sądowy Lisbeth Salander to elementy lektury obowiązkowej. Tych, którzy jeszcze nie mieli do czynienia z trylogią, zachęcam do sięgnięcia po „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”. Bardzo entuzjastyczne opinie na temat „Millennium” są moim zdaniem w pełni uzasadnione, miłośnicy kryminałów zarwą niejedną noc z powodu tych powieści.

Moja ocena: 10/10 


Trylogia "Millennium":                                               
 
3. Zamek z piasku, który runął.


Recenzja bierze udział w konkursie na najlepszą blogową recenzję lipca, organizowanym przez Syndykat Zbrodnia w Bibliotece.




niedziela, 1 lipca 2012

Deklaracja - Gemma Malley



                Jest rok 2140. Wtedy właśnie poznajemy Annę, od wieku dziecięcego uczącą się w Grange Hall jak być Użyteczną. Jak na razie jest tylko Nadmiarem i obciążeniem dla Matki Natury. Brzmi dziwnie? Tak wygląda świat w przyszłości. Od czasu, gdy wynaleziono leki na długowieczność, populacja planety zwiększyła się z zastraszającą prędkością. W końcu jeśli ludzie nie umierają, a wciąż ich przybywa, musi wreszcie zabraknąć dla nich miejsca i zasobów naturalnych. Dlatego właśnie wprowadzono Deklarację. Jeśli ją podpiszesz,  będziesz otrzymywał leki i przestaniesz się starzeć, ale też odbiorą Ci przywilej wydania na świat potomstwa. Oczywiście zdarzają się przestępcy, którzy zostają rodzicami, ale i tak prędzej czy później trafiają do więzienia, a i dzieci stają się Nadmiarami, które jeśli mają szczęście trafiają do zakładu, gdzie przygotowuje ich się do służby Legalnym. Jeśli nie, mogą nawet zostać zamordowani, w końcu zgodnie z przepisami nie mają prawa żyć. 

                „Deklaracja” to pierwsza część trylogii antyutopijnej autorstwa Gemmy Malley. Według przedstawionej tutaj wizji przyszłości, na świecie zaczęło brakować miejsca dla wszystkich ludzi, co spowodowało liczne problemy. Wszystko to wynika z faktu, iż ludzie zaczęli nadużywać gościnności Ziemi i przestali się starzeć. Nie pojawiają się już nowe pokolenia, a pojedyncze jednostki, narodzone wbrew prawu, stają się Nadmiarami. Wciąż wmawia im się, że nie mają prawa do życia, a jeśli już znaleźli się na naszej planecie, to powinni starać się jak najmniej zwracać na siebie uwagę i poświęcić resztę swej nędznej egzystencji, by służyć innym. Głównym motywem przedstawionym w powieści jest walka z władzami przyszłego świata, która posiada nieograniczoną kontrolę i decyduje o losach innych ludzi. Poza tym znajdą się tu wątki dotyczące przyjaźni i miłości, niestety dość ubogie.

                Początek książki napisany jest w formie pamiętnika Anny. Właściwie jest to tylko niedługi fragment, ale wydał mi się obiecujący i zachęcił do dalszej lektury.  Potem często pojawia się jeszcze taki sposób prowadzenia narracji, jednak przeważającą część stanowi punkt widzenia narratora wszechwiedzącego. Styl książki jest prosty w odbiorze i przyjemny, jednak brakowało mi tutaj większej ilości opisów. Ucierpiała na tym kreacja świata powieści, miałam wrażenie, że oprócz ośrodka, w którym przebywa główna bohaterka i bogatych historii, nie wiem o nim nic. Chodzi mi tu głównie o wygląd. Nie mogę powiedzieć, by styl pisarki był obrazowy i pomagał wizualizować sobie otoczenie, z tym było marnie, miałam trudności z wyobrażeniem sobie tego świata. Za to nie brakowało ciekawych historii związanych z miejscami występującymi  w książce.

                Bohaterowie „Deklaracji” także pozostawiają sporo do życzenia, są mało wyraziści i mdli, może oprócz czarnego charakteru, jakim jest przełożona Grange Hall. Za to główne postaci takie jak Anna czy Peter, nie wzbudziły mojej sympatii. Dziewczyna słucha wszystkiego, co mówią o niej inni: obelg, poniżania, a najgorsze jest to, że w pełni się z tym zgadza i uważa, że nie jest godna tego, by żyć. A jej rodzice są według niej przestępcami i nienawidzi ich za to, że dzięki nim znalazła się na świecie. Nawet rozsądniejszej osobie, jaką jest Peter, nie daje przemówić sobie do rozumu. Z kolei chłopak jest od początku w nią zapatrzony, co wydaje się być nieco sztuczne. Wątek uczucia, które zawiązuje się między tym dwojgiem w ogóle nie jest wiarygodny. Anna to jakby nie było piętnastoletnia dziewczyna, a miałam wrażenie ,jakbym czytała o dwunastolatce, była tak niedojrzała.

                „Deklaracja” to interesująca powieść przedstawiająca przyszłość naszej planety w oryginalny sposób, na tym pomyśle książka bardzo wiele zyskuje i choćby dlatego warto ją przeczytać. Czasami bywała przewidywalna, przynajmniej ja się wiele rzeczy domyśliłam wcześniej, ale zakończenie jednak mnie zaskoczyło. Bohaterowie mnie nie zaciekawili, bowiem ich kreacje były słabe pod względem psychologicznym. Anna to postać szczególnie irytująca, ale nie zawsze, gdyż niekiedy nawet ją lubiłam. Kreacja świata nie do końca mnie zachwyciła, było tutaj wiele historii, które mnie wciągnęły, gorzej jednak z obrazowym przekazem. Sporo było za to akcji, na tym skupiła się pisarka. „Deklarację” polecam wielbicielom powieści antyutopijnych, jednak trzeba się przygotować na to, że świat nie jest do końca dopracowany i możecie potem czuć niedosyt. Mam nadzieję, że kolejne części będą lepsze, a ja chętnie się z nimi zapoznam. 

              Moja ocena: 7/10

Trylogia "Deklaracja":

1. Deklaracja
2. W sieci
3. The legacy