Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Flanagan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Flanagan. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2013

Wyrzutki - John Flanagan



                Hal to bystry chłopiec z wieloma pomysłami, szczególnie jeśli chodzi o wynalazki. Niektóre z jego działań kończą się klęską, ale sporo konstrukcji jego autorstwa zasługuje na pochwałę. Ale ta książka nie jest o utalentowanym młodzieńcu i jego wynalazkach. Talent Hala umożliwił mu jednak wprowadzenie rewolucyjnych zmian w projekcie łodzi, która ostatecznie staje się jego własnością. Chłopiec znajduje sobie załogę złożoną z takich jak on, trochę odrzuconych przez społeczność chłopców. Niebawem zaczną się wybory do drużyn, a potem długie i trudne zajęcia, istna szkoła przetrwania, która ma uczynić z dzieciaków dorosłych wojowników. Wszystko wskazuje na to, że załoga „Czapli” będzie musiała wspólnie zmierzyć się z negatywnie do nich nastawionymi kolegami. Czy zasłużą sobie na ich szacunek i przyjaźń, lub chociaż kompletnie się nie skompromitują? Czas pokaże… 


                Wyrzutki to pierwsza część trylogii fantasy Drużyna, która skierowana jest głównie do młodzieży. Autorem jest znany z cyklu Zwiadowcy John Flanagan, który po raz kolejny wykazuje się pomysłowością i sprawnym władaniem piórem. Jednak tym razem zabiera nas do świata Skandian, który mieliście może okazję już odwiedzić wraz z Willem ze „Zwiadowców”. Spotkamy kilka już poznanych postaci, znowu będzie młody, trochę zagubiony główny bohater, ale ostatecznie historia będzie zupełnie inna. Hal jest odrzucony przez rówieśników z racji swojego pochodzenia – jest w połowie Arauleńczykiem. Jego przyjaciele także z różnych względów nie radzą sobie w towarzystwie. Wyrzutki w pewnym sensie można odnieść do współczesnego świata i rządzących nim praw, a książka nie tylko zabawia nas ciekawymi wydarzeniami, ale też niesie pewien przekaz i przedstawia uniwersalne wartości, co jest charakterystyczne dla twórczości Flanagana. Wieczna walka między dobrem a złem, w której nie ma miejsca na odcienie szarości,  a jej rezultat wcale nie jest taki oczywisty.


                Szczerze mówiąc Zwiadowcy znudzili mi się wraz z czwartą częścią, przez którą nie przebrnęłam. Jednak lubiłam styl autora, dlatego postanowiłam zmierzyć się z jego inną serią. Obawiałam się, że fabuła będzie bardzo podobno do poprzednich książek- ciągle jakieś bitwy, konne pościgi, zastosowanie sprytnych forteli i spektakularne zwycięstwo dobra. Początek książki przywitałam z rezerwą, czytałam sobie powolutku, aż w pewnym momencie, nie wiem dokładnie jak i kiedy, ale wsiąkłam w tę historię. I jestem pozytywnie zaskoczona, bo owszem, proza Flanagana zawsze była ciekawa, ale w końcu jest to książka o kilkunastoletnich chłopcach i chyba bardziej się podoba czytelnikom w młodszym wieku, nie tylko ze względu na bohaterów, ale też styl. Tak mi się przynajmniej wydawało, ale tym razem było inaczej. Nie było ważnych misji, zleceń od samego władcy i chłopca ratującego całe królestwo. Była gromadka nieporadnych, odizolowanych od reszty dzieciaków, które musiały nauczyć się radzić sobie  w życiu.


                Flanagan miał mnóstwo pomysłów na utrudnienie drużynie „Czapli” życia. Kilkutygodniowy trening będzie dla nich szkołą przetrwania i walką o poważanie wśród rówieśników. Wiele różnorodnych zdarzeń, ciekawe konkurencje i zaskakujące rozwiązania do końca utrzymały mnie w napięciu. Styl autora jest lekki i przyjemny, ale nie stroni on od używania bogatego słownictwa i opisów, nie zbyt długich, takich ciekawych i w sam raz. Język jest charakterystyczny dla czasów, w których rozgrywa się akcja, porównując Skandię do naszego świata można uznać, że wydarzenia mają miejsce w średniowieczu, choć w kraju pogańskim. Bohaterów jest naprawdę wielu, a każdy z nich jest inny i ciekawy, potrafią zyskać sympatię czytelnika, a ich zabawne uwagi wywołują szczery uśmiech na twarzy.


                Wyrzutki to bardzo dobry wstęp do kolejnej serii John’a Flanagana. Świat znany ze „Zwiadowców”, ale spojrzenie z perspektywy Skandian to możliwość, którą każdy fan pierwszego cyklu o przygodach Will’a, Hala i ekipy powinien wykorzystać. Nie-fan także, bo może nie zna jeszcze prozy Flanagana, a może zna, ale Drużyna spodoba mu się bardziej? Bo mnie się chyba nawet bardziej podoba! Niby zawsze sądziłam, że to książki, które kochają ciut młodsi ode mnie, a jednak ta historia niesamowicie mnie wciągnęła w wir wydarzeń, przez te 400 stron żyłam życiem naszych młodych bohaterów. Ja dałam się porwać, a jak będzie z Wami, drodzy czytelnicy?

                Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar! :)
Seria Drużyna:
1. Wyrzutki
2. Najeźdźcy
3. Pościg

czwartek, 5 kwietnia 2012

"Zwiadowcy. Ziemia skuta lodem." - John Flanagan


              W kolejnej części przygód grupy przyjaciół, czekają na nich nowe zadania. Will i Evanlyn, po wygranej przez króla Duncana bitwie, zostają porwani przez wrogów w celu sprzedania ich jako niewolników. Teraz płyną więc statkiem w kierunku Skandii, obawiając się, co czeka ich na miejscu. Wciąż przygotowują się do ucieczki, wypatrując sposobności, by umknąć czujnym strażnikom. Za wszelką cenę muszą też utrzymać w tajemnicy fakt, iż Evanlyn jest w rzeczywistości córką króla Duncana, którego całej rodzinie poprzysiągł zemstę Rogan, władca Skandian. Tymczasem Halt snuje plany odnalezienia Willa, oczekując zgody na wyprawę od zwierzchnika zwiadowców i króla. Mimo że pozwolenia nie otrzymuje i jest potrzebny w Araluenie, nie może zostawić Willa w potrzebie. Dla młodego chłopca, którego darzy tak wielką sympatią, zdolny jest poświęcić wszystko: pozycję, dumę, wieloletnie przyjaźnie, zaufanie władcy. Z poczuciem, że uczynił co powinien i z Horace’m u boku, wyrusza odszukać Willa i sprowadzić go do domu.
               
              „Ziemia skuta lodem” to trzecia część cieszącej się ogromną popularnością serii „Zwiadowcy”, z której głównie znany jest John Flanagan. W swoich powieściach z gatunku fantastyki, stworzył on świat, którego odpowiednikiem u nas jest średniowiecze. Najważniejszą rolę odgrywają w nim wartości moralne takie jak: odwaga, honor, poświęcenie, wierność. Araluen to kraj mlekiem i miodem płynący, którym włada król Duncan. W „Zwiadowcach” znajdziemy zamki z rozsianymi wokół wioskami i pracującymi w nich ludźmi; chatki w lesie zamieszkane przez szkolących się zwiadowców; rycerzy toczących między sobą pojedynki na śmierć i życie; odległe krainy, z którymi prowadzi się wojny lub zawiera sojusze. W tej scenerii poznajemy historię Willa i jego przyjaciół. Chłopiec jest sierotą wychowującą się na zamku barona Aralda do czasu, gdy spotyka Halta i otrzymuje szansę na stanie się członkiem elitarnego korpusu zwiadowców. Kiedy przyjmuje propozycję, jego życie się zmienia, odkrywa tkwiący w nim potencjał, znajduje cel, do którego pragnie dążyć, zawiera przyjaźnie. Duży wpływ w kształtowaniu się jego charakteru odgrywa Halt, który staje się dla chłopca autorytetem oraz Horace, kiedyś wróg, a teraz najserdeczniejszy przyjaciel.

Flanagan stworzył wspaniały świat, po którym z przyjemnością podróżowałam wraz z bohaterami. Czasem zdarzenia i zachowania postaci są trochę naiwne, ale dzięki temu książka bardziej przywodzi na myśl baśń: „Dawno, dawno temu, w królestwie Araluen, mieszkał chłopiec o imieniu Will, który pragnął zostać rycerzem”. Cała fabuła jest klasycznym przykładem walki dobra ze złem, w której zwykle zwycięża dobro. „Zwiadowcy” niosą ze sobą wiarę i nadzieję, na przykładzie postępowania postaci przypominają, co się naprawdę liczy, jest ważne.

Z radością po raz kolejny spotkałam się z bohaterami powieści, którzy po tylu przygodach stali się mi bliscy. Są oni przedstawieni na zasadzie kontrastu- źli i dobrzy, nie mają zarówno pozytywnych jak i negatywnych cech, są wyidealizowani. Moimi ulubionymi bohaterami są Halt i Evanlyn. Halt to doświadczony zwiadowca, szorstki i raczej nieprzyjemny dla ludzi, mrukliwy i niechętny do podejmowania rozmowy. Uwielbiam jego żartobliwe, sarkastyczne uwagi, wypowiadane z pełną powagą, bez mrugnięcia okiem. Cieplejsze, choć skrywane uczucia, żywi do Willa, który znalazł się pod jego opieką. Pod jego wpływem zwiadowca zaczyna się zmieniać. Wzruszyło mnie, jak wiele potrafił poświęcić dla dobra chłopca. Z kolei Evanlyn to przyjaciółka Willa, córka króla Duncana, przyzwyczajona do wygód i bezpiecznego życia. Zaimponowała mi swoją odwagą, wytrwałością i umiejętnością przystosowania się do zupełnie dla niej nowej sytuacji. Gdy została porwana przez Skandian nie poddała się, lecz dzielnie pracowała i znosiła trudy podróży, aż w końcu, narażając życie, uratowała Willa i zaopiekowała się nim.

Bardzo podoba mi się styl Flanagana, pisarz ma lekkie pióro, dzięki czemu jego książki czyta się bardzo szybko i z zainteresowaniem. Słownictwo jest charakterystyczne dla czasów w których rozgrywa się akcja, co jednak nie przeszkadza, a wydaje się całkiem naturalne. Autor ma także poczucie humoru, czemu wiele razy dał wyraz, tworząc zabawne sytuacje i dialogi między postaciami. Wszystkie te czynniki: barwny język, fascynujący świat, ciekawie wykreowani bohaterowie i ich niezwykłe przygody, czynią ze „Zwiadowców” wartościową powieść godną polecenia. Szczególnie spodoba się czytelnikom lubiącym powieści z akcją rozgrywającą się w czasach odpowiadających średniowieczu, z motywami fantastycznymi i specyficznym klimatem.

Moja ocena: 9/10


środa, 18 stycznia 2012

"Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu." - John Flanagan


                 
                Wśród pustkowi Gór Deszczu i Nocy Morgarath planuje zemstę. Piętnaście lat temu, gdy próbował przemocą objąć we władanie królestwo Araluen, został zwyciężony przez wojska króla Duncana i zjednoczonych z nim wpływowych osobistości. A przecież miał przewagę liczebną! Armia wargali, z wyglądu podobnych do ludzi, lecz o mniejszej od nich inteligencji, była praktycznie nie do pokonania. Porażka Morgaratha to wina zwiadowcy, szpiega na usługach państwa. Ale to się więcej nie powtórzy. Były baron Gorlanu rośnie w siłę i wkrótce upomni się o to, co w jego mniemaniu mu się należy.
                Tymczasem na zamku Redmont nadszedł Dzień Wyboru, podczas którego pięcioro sierot, wychowanków dobrodusznego barona Aralda, zostanie przydzielonych do swoich przyszłych fachów. Horace, Alyss, George i Jenny nie muszą się niczym martwić – każde z nich posiada wybitne uzdolnienia i umiejętności, które z pewnością zrobią wrażenie na Mistrzach. Problemem jest jedynie Will – niski, wątły i raczej słaby chłopiec, nie wyróżniający się niczym szczególnym. Chciałby zostać uczniem Szkoły Rycerskiej i tak jak jego ojciec, poległy w bitwie, być rycerzem w służbie królestwa Araluen. Czy jego marzenie się spełni?  Czy osiągnie upragniony cel mimo braku fizycznych predyspozycji? A może spotka go coś o wiele lepszego? Coś, dzięki czemu wreszcie znajdzie swoje miejsce w świecie…

                „Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu” to pierwsza część serii fantasy „Zwiadowcy” autorstwa Johna Flanagana. Opowiada ona o życiu w królestwie Araluen, świecie rycerzy, zwiadowców, władców i intryg. Pisarz jest Australijczykiem, mieszka z rodziną w ojczystym kraju. Urodzony w 1944 roku Flanagan pracował w agencji reklamowej, telewizji, aż w końcu zasłynął talentem pisarskim, wygrał nawet Australian Book Publishers Association's of the Year. Cykl „zwiadowcy” jego autorstwa liczy 11 części, z czego 9 ukazało się w Polsce, a premiera kolejnej z nich ma się odbyć wkrótce.
                
                 Fabuła powieści koncentruje się na powrocie Morgaratha i stawieniu mu czoła przez mieszkańców królestwa. Jest to główny wątek, centralny punkt całej powieści. Nie brakuje jednak wątków pobocznych, takich jak: przedstawienie społeczeństwa zwiadowców i rządzących nim prawa, opis życia codziennego w Araluen, prawdziwa przyjaźń zawiązująca się między młodymi ludźmi. Wszystkie te elementy składają się w spójną całość i zmierzają do zasadniczej części fabuły, tytułowych ruin Gorlanu.
                John Flanagan wykreował niezwykle realistyczny świat, w który możemy się z łatwością przenieść dzięki lekturze „Zwiadowców”. Nie znajdziemy w nim wiele magii i czarów, oprócz nieziemskich stworów takich jak wargale czy kalmary zamieszkujące Góry Deszczu i Nocy. Poza tym jednak bohaterowie mogą liczyć tylko na siebie, najważniejszą bronią są spryt i inteligencja. Różdżki czy czarodziejskie proszki tutaj nie pomogą, bo takowych nie ma. Niemałą rolę w powieści odgrywają wartości moralne: honor, odwaga, poświęcenie, przyjaźń, przekazywane nam wraz z kolejnymi stronicami książki. Tematem przewodnim jest tutaj walka dobra ze złem.
                
                  "Jeśli przewyższyłeś kogoś, nie chełp się z tego powodu. Bądź wielkoduszny, 
                   pochwal go za to, w czym dobrze się sprawił. Porażka zaboli go, ale on nie 
                  da tego po sobie poznać. Ty zaś powinieneś pokazać, że potrafisz to docenić. 
                  Pochwałami możesz zyskać sobie przyjaciela. Przechwałki to jedynie sposób 
                  na to, by przysporzyć sobie wrogów."
                 
                 Stworzeni w wyobraźni Flanagana, a następnie przeniesieni do świata książki bohaterowie trzymają poziom. Nie są to bezbarwne, nudne postacie, pozbawione osobowości i indywidualnych cech, bardziej irytujące niż budzące sympatię.  Często, czytając powieści różnego rodzaju, rozczarowuję się bohaterami, którzy psują efekt ciekawej fabuły i porywającej akcji. O ile w tej kwestii jestem bardzo wymagająca, o tyle postaci ze świata „zwiadowców” bardzo przypadły mi do gustu. Dobroduszny, będący ojcem dla sierot, wznoszący oczy ku niebu, gdy ktoś nie rozumie jego poczucia humoru baron Alard, burkliwy, wiecznie nachmurzony Halt, osiłkowaty, gotowy pomóc przyjaciołom w potrzebie Horace, serdeczny i wesoły zwiadowca Gilan, nieustraszony Will. Cała gama barwnych i budzących sympatię czytelnika postaci.
                „Zwiadowców” polecam osobom chętnie sięgającym po fantastykę, lubiącym klimatyczne powieści opisujące niezwykłe przygody w średniowiecznym świecie z nietuzinkowymi bohaterami i ciekawą fabułą. Zapewniam, że się nie rozczarujecie.

                Moja ocena: 9/10