sobota, 10 listopada 2012

Zdobycze :)

            Jakiś czas temu postanowiłam się poprawić, więcej czytać, pisać. Chęci miałam, wena była, ale mnie zawsze coś musi stanąć na przeszkodzie. We wtorek zepsuł się komputer, który odzyskałam wczoraj, tyle że wczoraj już zabrakło mi zdrowia. Bez przerwy od ponad doby mierzę się z bólem brzucha, nie mogę zjeść nic oprócz kawałka ugotowanego jabłka, nawet herbatę czy kompot ledwo. Byłam u lekarza, a wizyta ta do specyficznych należy, nie wiem czy błędnie mnie nie zdiagnozowano, ponoć zatrucie (Czemu czuję szczególny ból po prawej stronie pępka? Albo mi się wydaje...). Nawet jak leżę wszystko mnie boli. A tak bym chciała coś dla Was napisać! Smutno mi, że moje siły życiowe zanikają po 15 minutach spędzonych przed komputerem. A dokładnie w tej chwili wpada mi do głowy myśl, że przecież stosik mogę dodać! W takim razie lecę zrobić zdjęcia ;)



             Może nie być widać, także pierwsza książka to "Niemy świadek" Christie, którego dostałam od koleżanki na urodziny :) Kolejna książka jest pożyczona od przyjaciółki,  dwie następne to egzemplarze recenzenckie od Jaguara, a "Proroctwo sióstr" dostałam na urodziny od mojej kochanej Sophie :* Ostatnie 5 pozycji to zdobycze z Targów Książki ;) Na dłuższe opisywanie nie mam sił, trzymajcie się!


poniedziałek, 5 listopada 2012

Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - Małgorzata Gutowska- Adamczyk


Cukiernia pod Amorem to miejsce, gdzie przeszłość i teraźniejszość łączą się ze sobą, tworząc historię. Wraz z ostatnimi dniami lata odchodzą w zapomnienie jagodzianki. Na stolikach pojawiają się rożki, będące specjalnością zakładu, a za oknami widać pierwszych przechodniów otulonych szalami dla ochrony przed wiatrem. Wraz z nadciągającą jesienią znikają z lady lekkie smakołyki, zastąpione czymś bardziej pożywnym, a równie smacznym i kuszącym. Na upływ czasu nie pozostają obojętni także właściciele cukierni i ich rodziny. Iga wyjeżdża na studia do Warszawy, obiecując sobie co jakiś czas odwiedzać rodzinne miasto, by pomagać ojcu i babci w prowadzeniu firmy. Celina Hryć wraca do siebie po chorobie i zaczyna snuć plany na przyszłość. Waldemar wciąż nieprzytomnie zakochany w Helenie, pragnie założyć z nią rodzinę. Ale do Gutowa wkrada się też przeszłość i wspomnienia dawnej miłości, bowiem do miasteczka przybywa Adam Toroszyn wraz ze swoim synem i wnukiem. A choć sprawa odnalezionego w podziemiach pierścienia schodzi na dalszy plan, wciąż są osoby, które pragną rozwikłać zagadkę.

Trudno mi uwierzyć, że trzecia część wspaniałej „Cukierni pod Amorem” już za mną. Pokochałam tę trylogię, zżyłam się z bohaterami, a każdy tom niósł ze sobą coś nowego. „Zajezierscy” kojarzą mi się z magią i zabobonami. „Cieplakowie” to przeniesienie się do miasta śladem drobnych złodziejaszków, ale też obserwowanie rozwijającej się kariery Giny Weylen. Z kolei „Hryciowie” ukazują czasy najbardziej nam współczesne, czyli II wojnę światową i rzeczywistość PRL-u. Który tom spodobał mi się najbardziej? Chyba „Zajezierscy”, zauroczyło mnie powolne życie na wsi, dalekie od tego zgiełku i wiecznego biegu za czymś. Kolejne części sagi były równie udane, po prostu czasy jakich dotyczą mniej do mnie przemówiły. Jeśli chodzi o „Hryciów”, jestem szczęśliwa, że w końcu dane mi było ich przeczytać. Małgorzata Gutowska przedstawiła wojnę z perspektywy znanych nam bohaterów, dzięki czemu codzienne życie zwykłych ludzi w tym okresie zapada w pamięć bardziej niż fakty historyczne.

Pięknie ubierając historię w słowa, autorka opisuje losy Giny Weylen, Adama Toroszyna, rodziny Cieślaków oraz hrabiego Zajezierskiego. Zawsze będzie mnie zachwycał sposób pisania Małgorzaty Gutowskiej, choćby ze względu na niego odwiedzę Cukiernię pod Amorem jeszcze niejeden raz. Ale na wyróżnienie zasługuje też fabuła, która wciąga i sprawia, że do książki chcemy wracać, nawet jeśli czas i obowiązki na to nie pozwalają. Hryciów przeczytałam w ciągu kilku dni, nie odkładając ich na półkę na zbyt długo. A jakie było moje zaskoczenie, gdy przeczytałam ostatnią stronę! Przewróciłam kartkę dalej, mając nadzieję na dalszy ciąg, ale niestety, przygoda dobiegła końca. A zakończenie nie na wszystkie pytania odpowiada, pozostawiając mnie z uczuciem niedosytu. Powiem tak: na początku fascynowała mnie zagadka pierścienia, czekałam na jej rozwiązanie, cieszyła mnie każda nowa wskazówka. Ale doszłam do wniosku, że cała ta tajemnica jest tylko pretekstem. Pretekstem do opowiedzenia nam historii życia tych wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek mogli mieć pierścień w rękach. Jest on łączącym ich elementem i nie liczy się, czy poznamy wszystkie odpowiedzi, czy dowiemy się, jak było naprawdę. Ważne, że odbyliśmy niezapomnianą podróż, poznając historię kilku pokoleń ludzi. Cukiernia pod Amorem zaprasza, czy znajdziecie czas, by do niej wstąpić?

 Moja ocena: 10/10

sobota, 3 listopada 2012

Najciekawsze premiery listopada


              W listopadzie pojawia się wyjątkowo wiele książek, na które czekam od długiego czasu. Niektórych wyglądam nawet od roku, ale każdą z nich bardzo chcę przeczytać i na pewno to uczynię.


Jace jest teraz sługą zła, związanym na wieczność z Sebastianem. Tylko mała grupka Nocnych Łowców wierzy, że można go uratować. Żeby to zrobić, muszą zbuntować się przeciwko Clave. I muszą działać bez Clary. Bo Clary rozgrywa niebezpieczną grę zupełnie sama. Ceną przegranej jest nie tylko jej własne życie, ale również dusza Jace’a. Clary jest gotowa zrobić dla niego wszystko, ale czy nadal może mu ufać? I czy on jest naprawdę stracony? Jaka cena jest zbyt wysoka, nawet za miłość?

Wydawnictwo MAG
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła
Liczba stron: 556
Data premiery:  28 listopada 2012











Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą. Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.



Wydawnictwo Papierowy Księżyc
Autor: James Dashner
Seria: Trylogia Więzień Labiryntu
Data premiery: 14 listopada 2012














W Wiśniowym Dworku, gdzieś pod litewską granicą mieszka Danusia. Jest nauczycielką w wiejskiej szkole i nie wyobraża sobie życia w wielkim mieście, pełnym spieszących się ludzi.

Na warszawskim Mokotowie, niedaleko parku Morskie Oko, mieszka Danka. Jest przebojową biznesmenką w międzynarodowej korporacji i nie wyobraża sobie życia na wsi, gdzie życie toczy się powoli, a jego rytm wyznacza przyroda. Te dwie kobiety pozornie dzieli wszystko, ale łączy jedna tajemnica.

I jeszcze ktoś. Mężczyzna, który przybył z przeszłości, by odebrać to, co do niego należy...

Wydawnictwo Literackie
Autor: Katarzyna Michalak
Seria: Seria Owocowa
Data premiery: 28 listopada 2012






Barry nie żyje. Ta niespodziewana śmierć pogrąża Pagford w chaosie. Na jaw wychodzą tajemnice mieszkańców. Urocze miasteczko z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie takie jak dotąd.

Wybucha wojna bogatych z biednymi, nastolatków z rodzicami, wojna żon z mężami i nauczycieli z uczniami. Kto przejmie władzę po Barrym? Jak daleko się posunie w tym zaciekłym konflikcie?

Pełna czarnego humoru, błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku.

Wydawnictwo Znak
Autor: J.K. Rowling
Data premiery: 12 listopada 2012






Czy również czekacie na te premiery? A może wyglądacie innych?

czwartek, 1 listopada 2012

McDusia - Małgorzata Musierowicz


 
Jeżycjadę zaczęłam czytać w 6 klasie podstawówki. Na rynku znajdowało się wtedy już chyba 16 tomów, które pochłaniałam w tempie zawrotnym. Ciepła atmosfera, panująca w domu Borejków, zachęcała do przebywania tam jak najdłużej. Obserwowałam jak bohaterowie zmieniają się, odchodzą, pojawiają się nowi. Wciąż z niezmiennym entuzjazmem i radością otwierałam kolejne tomy. Aż w końcu nadszedł czas, gdy trzeba było czekać, chociażby na „Sprężynę”, która teraz spogląda na mnie z półki. Przeczytałam szybko i pozostała tylko odległa perspektywa nowej książki. Na „McDusię” przyszło mi czekać prawie 4 lata, a przez ten czas nie raz wracałam do Jeżycjady i wspomnień z nią związanych. Jednak w końcu nadeszła chwila, gdy mogę zakrzyknąć „Już jest!”.


Z przyjemnością wkroczyłam do ośnieżonego Poznania, a potem do ciepłego domu Borejków, w którym szykowano się akurat do zbliżającego się wielkimi krokami ślubu Laury. Tak, Tygrys zmienił się w grzecznego kotka i znalazł miłość swojego życia. Jednak każdy kto zna Borejków  wie, że nad ślubami w tej rodzinie ciąży fatum, dające o sobie znać w najmniej pożądanych chwilach. Tym razem ma być perfekcyjnie i bez żadnej wpadki... Wy też w to nie wierzycie, prawda? A co jeszcze się zmieniło? Do Poznania przybyła córka Kreski, McDusia, która od początku będzie zabiegała o względy Józinka, a tą z kolei zauroczony będzie Ignacy Grzegorz. Przyjazd Trolli, zapomniany prezent i człowiek, który nie umiał kochać, to przedsmak wspaniałej przygody. Nie zabraknie wybuchów śmiechu, wzruszeń i refleksji, tak charakterystycznych dla Jeżycjady. Aż łza się w oku zakręci i nie tylko z sentymentu do bezkonkurencyjnej serii. 


Trochę szkoda, że podróż dobiegła końca tak szybko, że trzeba zacząć żyć własnym życiem, a nie perypetiami Borejków. Oby „Wnuczka do orzechów”, pojawiła się wcześniej, niż za 4 lata. A co jeszcze na temat „McDusi” mogę powiedzieć? Podobała mi się bardziej niż poprzednia część i uważam, że warto było tyle czekać. Musierowicz skupiła się na moich ulubionych bohaterach: Józinku, Laurze, Gabrieli. Za Ignacym Grzegorzem nie przepadam, a zdarzeń z jego udziałem było sporo, ale nie można mieć wszystkiego. Tytułowa bohaterka także mnie do siebie zniechęciła na początku, co trochę zmieniło się z czasem. Podczas lektury uśmiech pojawiał się na mojej twarzy za każdym razem, gdy na scenę wkraczał Bernard, ten sympatyczny brodacz nie ma sobie równych. Oczywiście było kilka scen odrobinę smutnych i skłaniających do zastanowienia się, są one nieodłącznym elementem Jeżycjady i silnie na mnie działają. Chyba każdy wielbiciel serii wie, że „McDusia” to lektura obowiązkowa, która znowu wciąga do cudownego świata, gdzie ludzie wysyłają sygnały dobra, sztuka czytania nie zanika, a miłość do końca życia istnieje. Polecam z całego serca, a Ci, którzy jeszcze nie mieli żadnego tomu w rękach, niech czym prędzej zabierają się za „Szóstą klepkę”.


"Bije zegar godziny, my wtedy mawiamy: - Jak ten czas szybko mija! A to my mijamy."