Nikt nie
czytał, każdy zna
Zabawne, jak wielu jasnowidzów otacza nas na co dzień. Nigdy
nie mieli książki w ręku, nie dotknęliby jej nawet kijem od szczotki, jednocześnie
fabułę znając na wylot, oceniając bohaterów, a co najważniejsze, zgodnym chórem
twierdząc, że książka jest beznadziejna. Na wzmiankę, że czytasz Greya reagują
pogardliwym spojrzeniem i lekkim odsunięciem się w szkolnej ławce. Bo przecież
jeśli znasz „Pięćdziesiąt twarzy Greya” automatycznie jesteś wielkim fanem, a
już na pewno nie znasz się na dobrej literaturze. Najlepiej siedź cicho,
kompromitującą powieść chowaj głęboko przed światem, a już broń Boże nie
przyznawaj się, że nie rozumiesz, czemu ”Grey” jest gorszy od stert dennych książek,
które przeczytałeś w swoim życiu.
Bo erotyk
musi być słaby
Jeśli Twoje poglądy co do książki wynikają tylko z gatunku,
do którego się kwalifikuje, jedna prośba- nie czytałeś, nie oceniaj. Nie
dlatego, że autorce będzie smutno, czy z powodu grona Twoich przyjaciółek,
które są fankami powalającego Christiana, ale dlatego, że to kiepski pomysł
wypowiadać się na temat, o którym nie ma się pojęcia. Nawet jeśli to bardzo
modny temat i ponarzekanie na głupotę „Pięćdziesięciu twarzy Greya” pomoże Ci
zyskać w oczach znajomych. Chyba, że masz podstawy do wypowiadania się, bo
wiesz o co chodzi. Wtedy możemy ponarzekać razem.
Trzymaj się
ode mnie z daleka
Na przykładzie setek książek stwierdzam śmiało, że jest to
zdanie które w 99% przypadków odnosi wręcz przeciwny skutek. Główna bohaterka
książki, Ana, podążyła wytartą przez swoje poprzedniczki ścieżką i nie
posłuchała rad mężczyzny, który stanął na jej drodze. Niebezpieczny, seksowny i
magnetyczny Christian jednym spojrzeniem przyprawia biedną dziewczynę o dreszcz
rozkoszy. A ta otumaniona jego urokiem wikła się w związek, który prowadzi ją
do sali tortur. Brzmi strasznie, ale proszę Was, to nie thriller z
psychopatycznym mordercą, lecz erotyk z socjopatycznym przystojniakiem, który
prowadzi niegrzeczne zabawy, a Anie zaczyna się to coraz bardziej podobać.
Apodyktyczny
mężczyzna
Myślę, że z powodzeniem niejeden przeciętny człowiek spisałby
tę fabułę w lepszy sposób i nie nazywałby się przy tym pisarzem. Rozumiem, że
zdania pojedyncze, opisy ubogie jak drzewa zimą, chyba że chodzi o namiętne
sceny, ale żeby co kilka stron, a już przynajmniej 50 razy w całej powieści
wlepiać zdania „Jest taki apodyktyczny!”, „Ach, ta jego apodyktyczność” czy
„Spojrzał na mnie tak apodyktycznie” to lekka przesada. Te powtórzenia biją po
oczach i śmieszą, może przyczyną jest słaba korekta, ale nic nie tłumaczy tak
wąskiego zasobu słownictwa. O co chodzi z tą apodyktycznością? Przymiotnik ten
jest zdecydowanie faworytem pani James, choć nie brakuje też innych często
stosowanych zwrotów, typu „rozpadanie się na tysiąc kawałków”.
Skrzywiona
wizja miłości
Z lekkim sarkazmem stwierdzę, że oczywiście tu wcale nie chodzi
o seks, a o piękną miłość. Objawia się ona w ciekawy sposób, mianowicie za
każdym razem, gdy Ana przygryza wargę jej kochanek się na nią rzuca, a gdy
przewróci oczami, daje jej klapsy. Nie mniej jednak główna bohaterka, która po raz pierwszy
zakochuje się właśnie w Christianie, liczy na głębokie uczucie i nie może
znieść myśli o sadystycznych skłonnościach swojego chłopaka. Z kolei mężczyzna
ma tajemnice, boryka się z demonami przeszłości i to one są przyczyną jego
postępowania. Dałam się w to wciągnąć, zabieg wprowadzenia trudnego dzieciństwa
dla ocieplenia wizerunku głównego bohatera się udał, w tej chwili mam co do
niego mieszane odczucia.
Nie wszystko
dobre, co wciąga
Nigdy nie stwierdzę, że ”Pięćdziesiąt twarzy Greya” to
„dobra książka”, bo tak po prostu nie jest. A że zaczęłam ją czytać koło 23 a o
2.30 dalej siedziałam przy komputerze pochłaniając ebooka? To swoją drogą. Bo „Grey” nie jest tak beznadziejny, jak
przedstawiają go hejterzy, obiegowe opinie są dość mocno przekoloryzowane.
Dziwi mnie, że można aż tak bardzo znienawidzić książkę, to w końcu tylko jedna
pozycja z tysięcy innych. Mnie wciągnęła (co jest jedyną zaletą), pośmiałam się nad stylem pisania autorki,
rozczarowałam zakończeniem i żyję dalej. Świat się nie skończył tylko dlatego,
że przeczytałam TĘ książkę.
Moja ocena: 4.5/10