Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2013

Spętani przez bogów - Josephine Angelini



Rozpoczyna się nowy rok szkolny, a wraz z nim na wyspę przeprowadza się liczna rodzina Delosów. Zamknięta społeczność mieszkańców skutecznie podchwytuje nowy temat plotek, co z niezrozumiałych powodów irytuje Helenę. Dziewczyna czuje niechęć na myśl o nowych sąsiadach, bynajmniej nie z zazdrości. Jej zachowanie staje się tym bardziej szokujące, gdy już pierwszego dnia w szkole rzuca się najprzystojniejszego chłopaka, jakiego kiedykolwiek widziały te mury. A co jeszcze dziwniejsze, próbuje go zabić gołymi rękami.

„Spętani przez bogów” to pierwsza część trylogii należącej do gatunku paranormal romance, której autorką jest Josephine Angelini. Pewnego dnia do miasteczka sprowadza się rodzina Delosów, a pierwsze ich spotkanie z Heleną przeradza się w walkę na śmierć i życie. Późniejsza sytuacja dziewczyny się nie poprawia, gdyż nie tylko narobiła sobie wrogów w szkole i przestraszyła ojca, ale też zaczęły ją dręczyć koszmary. Niby to tylko drastyczne sny, jednak okazują się aż nadto realne, tym bardziej że po każdej nocy pozostaje dziewczynie pamiątka…

„Spętani przez bogów” mogłoby być zwyczajnym paranormalem, jakich wiele na rynku. Książka na pierwszy rzut oka zupełnie się nie wyróżnia i jedynie bardzo pozytywne rekomendacje zachęciły mnie do zapoznania się z nią. Już po lekturze kilkudziesięciu stron miałam mocne odczucie, że książka bardzo przypomina mi inny tytuł, a jest nim „Zmierzch”. Doprawdy zaskoczyło mnie, jak świat przedstawiony, bohaterowie i poszczególne sceny były podobnie przedstawione w obu pozycjach. Już sam początek, gdy do akcji wkracza tajemnicza, doskonała i piękna rodzina. Oczywiście głównej bohaterce wpada w oko najprzystojniejszy chłopak o imieniu Ed… A nie, Lucas, przecież Edward był w „Zmierzchu”! Przypadek? Nie wydaje mi się, tym bardziej że pojawia się cała masa takich podobieństw. Helena oczywiście mieszka tylko z ojcem, nie lubi się  z bratem Lucasa, trenuje z jego rodzeństwem, ba! nawet próbuje uwieść przystojniaka, który odrzuca jej zaloty. A to wszystko już gdzieś było…

Nie jestem bardzo zrażona faktem podobieństwa do „Zmierzchu”, w sumie mnie ono bawiło. Z drugiej strony niektórym czytelnikom może się to bardzo nie spodobać, bo bez przesady, żeby na każdym etapie powieści można było porównać jej akcję z książką o krwiopijcach. Nawet już nie chodzi o wzorowanie się autorki na Zmierzchu, ale „Spętani przez bogów” jest bardzo schematyczne jeśli chodzi o ten gatunek, ponieważ znalazły się tam wszystkie elementy, o jakich myślimy, gdy pojawia się hasło „paranormal romance”. Stopniowo tworzy się uczucie między bohaterami, którzy początkowo się nienawidzą, ale każdy wie jak to się skończy. Znajomość bohaterów, znaczy się, bo już zakończenia powieści nikt nie jest w stanie przewidzieć. Mimo że „Spętani przez bogów” bazuje na pewnych schematach typowych dla gatunku, powieść jest nieprzewidywalna i trzymająca w napięciu, gdy już przebrnie się przez nudny początek.

Wrócę do zdania, które rozpoczęłam dwa akapity wcześniej. „Spętani przez bogów” mogłoby być zwyczajnym paranormalem, gdyby nie to, iż nie jest to powieść o wampirach czy wilkołakach. Za to pojawia się grecka mitologia w pięknym wydaniu. Fabuła jest skomplikowana i czasem trudno się w niej połapać, jednak ostatecznie greckie motywy zgrabnie się komponują i co najważniejsze, przedstawione są w interesujący sposób, bezpośrednio dotyczący bohaterów. Przy niektórych przewijających się po drodze elementach nie trudno stwierdzić, że odegrają one ważną rolę w historii i dziwimy się bohaterce, która nie dostrzega rzeczy oczywistych. Jednak mimo to powtarzam, książka jest nieprzewidywalna i wciągająca. Na początku trochę w to nie wierzyłam, bo czytałam na siłę, ale potem zostałam pozytywnie zaskoczona. W książce raziło mnie wiele rzeczy, chociażby te podobieństwa czy zbyt uproszczeni bohaterowie i tym zastrzeżeniom poświęciłam znaczną część recenzji, więc możecie myśleć, że książka mi się nie podobała. Ale ciekawie wpleciona w fabułę mitologia, która jest właściwie głównym motywem, rekompensuje braki.

Moja ocena: 7/10

Trylogia Spętani przez bogów:
1.Spętani przez bogów
2.Wędrówka przez sen
3.Bunt bogini

niedziela, 9 września 2012

Żelazny król - Julie Kagawa


Zbliżają się 16 urodziny Meghan, lecz nie będzie to zwykły dzień. Dziewczyna nie szykuje ‘sweet sixteen’, a znając życie mało kto będzie pamiętał o jej święcie, nawet własna rodzina zwykle zapomina o złożeniu życzeń. Tym razem Meghan planuje uczcić ukończenie szesnastego roku życia wraz ze swym przyjacielem Robbem przy butelce szampana. Jednak niespodziewanie następuje kilka drobnych komplikacji, jak na przykład zniknięcie brata Meghan i zastąpienie go złośliwym odmieńcem. Ponadto dziewczyna zaczyna widzieć twarze swych znajomych z wyrastającymi wielkimi uszami, a niektóre jej wizje są doprawdy przerażające. Wkrótce Rob wyjawi jej skrywaną dotąd tajemnicę, a wtedy nie będzie już odwrotu… Czy Wy również odważycie się wkroczyć do świata krwiożerczych elfów?

„Żelazny król” to pierwsza część serii „Żelazny dwór”, w której dziewczyna pochodząca ze świata śmiertelników będzie musiała wkroczyć do mrocznej i pięknej krainy elfów. Wędrówka zapoczątkowana poszukiwaniami brata wkrótce zamieni się w coś więcej, a Meghan pozna prawdę o sobie i swoich bliskich. Autorka cyklu, Julie Kagawa, wykreowała zupełnie inną wizję elfów, niż nasze wyobrażenia. W jej powieściach są to stworzenia piękne, ale też niebezpieczne, fałszywe i rządne władzy. Scenerie w „Żelaznym królu” są bardzo różnorodne, począwszy od gęstego lasu, pełnego magicznych stworzeń, na żelaznej krainie zroszonej kwaśnymi opadami skończywszy. Walka Letniego i Zimowego Dworu wciąż trwa, po której stronie opowiesz się Ty? Julie Kagawa jako miłośniczka baśni przelała ich część do swoich książek i może właśnie dzięki temu seria jej autorstwa cieszy się tak dużą popularnością.

Książka, w której światy ludzi i elfów nawzajem się przenikają, gdzie magiczne stworzonka hasają po lasach i w tunelach, a ciemność i światło bezustannie popadają w konflikt, zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Oczywiście nie wszystko mi się podobało, ale są elementy i fragmenty fabuły, które to rekompensują. Niejednokrotnie uśmiechałam się pod nosem, czytając o chomikach zbierających złom czy o kocie Grimalkinie. Różnorodność bohaterów, niekoniecznie tych ludzkich, stanowi duży plus i uprzyjemnia lekturę szczyptą humoru. Nie wszystkie postaci polubiłam, tak jak zwykle to u mnie bywa irytowała mnie główna bohaterka. Na początku ją lubiłam i myślałam, że będzie inna, ale ostatecznie wyszło jak wyszło. Męskie charaktery też nie powalają, może oprócz Ash’a, który jednak też budził chwilami moje zastrzeżenia. I tak najbardziej polubiłam kota i chomiki.

Moja wrażenie po zakończeniu lektury- „Żelazny król” to połączenie „Alicji w krainie czarów” i „Czarnoksiężnika z krainy Oz”. Fabuła jest ciekawa, ciągle coś się dzieje, pojawia się wiele przeszkód na drodze do celu, ale w gruncie rzeczy możemy być pewni, że wszystko się powiedzie. Poza tym nie przemówiła do mnie ta bajkowość, przez to książka wydawała mi się dziecinna, a pod koniec nawet nudna. Żeby się wciągnąć musicie lubić takie klimaty bajek dla dzieci, jeśli za nimi nie przepadacie, to może się Wam nie spodobać. Ja mimo wszystko polecam, bo miło spędziłam z „Żelaznym królem” czas, choć rewelacji nie ma. Jednak chętnie sięgnę po kontynuację. Pozytywne odczucia to w głównej mierze zasługa lekkiego i wciągającego stylu autorki oraz plejady barwnych bohaterów, szczególnie tych magicznych. Ciekawa kreacja świata pełnego skrajności także zachęca do lektury. Koniec końców polecam, można się rozweselić, a nawet wzruszyć.


           Moja ocena: 7/10

 Seria "Żelazny dwór":

 1. Żelazny Król
 1.5. Winter's Passage
 2. Żelazna Córka
 3. Iron Queen
 3.5 Summer's Crossing
 4. Iron Knight