wtorek, 30 października 2012

Relacja z krakowskich targów książki



                   Zaczynając od początku, co by chaosu i powszechnego niezrozumienia nie było: na teren targów dotarłam około godziny 11.00. Spodziewałam się gigantycznej kolejki, bo jak widziałam, w którymś z ubiegłych lat ciągnęła się ona na dobre kilkaset metrów. Pozytywnie rozczarowana kolejki nie zauważyłam i weszłam do budynku, gdzie po zaledwie 10 minutach przedarto mi bilecik. I wtedy się zaczęło. Wyciągnęłam z torebki potrzebne karteluszki, plany hali, miejsca i godziny spotkań z wydawcami. Co prawda dostałam przy wejściu plan w rozmiarze A3, ale mój był lepszy, oczywiście :) 
                 
                    Pochodziłam to tu, to tam, celem rozeznania się w terenie, a już po chwili miałam ręce pełne ulotek. Moją uwagę przyciągnęło stoisko Naszej Księgarni, z porozkładaną na ladzie „Podróżą do miasta świateł”. Książki nie kupiłam, ale nabyłam za to „Cukiernię pod Amorem” tom trzeci w cenie okazyjnej, choć nie obyło się bez komplikacji, obsługa mogłaby być milsza. Z ukochanym tomiszczem przyciśniętym do piersi udałam się znaleźć Małgorzatę Gutowską- Adamczyk, która z uroczym uśmiechem mi je podpisała :) Przechodząc obok stoiska Egmontu przeżyłam spore zaskoczenie, bowiem na półce stała najnowsza powieść Ewy Nowak- „Drzazga”. Nawet nie wiedziałam, że już wyszła. Za chwilę kolejna miła niespodzianka- za godzinę zjawi się autorka i będzie podpisywać książki. O odpowiedniej porze przybyłam na miejsce, postałam w kolejce fanek około 45 minut, uzyskałam podpis, przypinkę i odprowadzana słowami „Obkupiona po pachy!” ruszyłam dalej. Dość powiedzieć, że w ciągu godziny kupiłam 3 książki, a powstrzymywałam się :> Czas minął mi miło, tyle że miałam jeszcze 1,5h do przybycia Kasi Michalak. Było strasznie gorąco, ręce mi odpadały od dźwigania siat i kurtki, której do szatni nie oddałam, a poza teren hali wyjść nie mogłam. Przyuważyłam jednak boczne drzwi z napisem „Palarnia”, wyszłam na deszcz, przycupnęłam gdzieś i zaczęłam czytać Christie. Warunki trochę niedogodne, nienawidzę dymu papierosowego, ale że na powietrzu, to dało się wytrzymać. Przynajmniej w końcu nie było mi gorąco! :D Spotkanie z jedną z moich ulubionych autorek było bardzo miłe, ku mojemu zaskoczeniu Kasia Michalak nawet mnie znała! Nie spodziewałam się :>



                   Następnie udałam się na spotkanie blogerów w Botanice. Było nas naprawdę dużo, ponad 20 osób, aż miejsca brakowało :) Niesamowicie przyjemnie było mi poznać osoby znane dotychczas tylko wirtualnie, niektóre z nich znały również mnie :> Poza tym poznałam fajną dziewczynę, która chodzi ze mną do szkoły jak się okazało, mały jest ten świat :) Dziękuję organizatorkom spotkania: Kaś i Claudette, które świetnie wywiązały się z zadania. Targi w Krakowie spędziłam świetnie, ale po powrocie do domu byłam tak zmarznięta i wykończona, że zrezygnowałam z ponownego wybrania się w niedzielę, dość wrażeń jak na jeden weekend. Powtórka za rok!

niedziela, 28 października 2012

Niemy świadek - Agata Christie


Za każdym razem, gdy sięgam po książki królowej kryminału, przemieniam się w detektywa na tropie. Podrzędnego detektywa, bo rozwiązanie zagadki zawsze pozostaje poza moim zasięgiem. Chowam się więc w cieniu, ustępując pola Herkulesowi Poirotowi, którego szare komórki pracują niestrudzenie. Postaci tej nie darzę szczególną sympatią, w końcu to konkurencja, która w dodatku skromnością nie grzeszy. Zauważyliście, że ten specyficzny Belg nigdy nie chce podzielić się  z czytelnikiem tym, co zdołał wymyślić? Wszelkie przemyślenia zachowuje na wielki finał, a nam muszą wystarczyć spekulacje. Jednak w tym miejscu niektórzy bardziej ambitni czytelnicy rozpoczynają własne śledztwo. Czy komuś z Was kiedykolwiek udało się odgadnąć rozwiązanie? Przyznajcie, zawsze mówimy sobie: „Następnym razem się uda” i biegniemy po kolejne dzieła Agaty Christie. Jednak tym razem, o zgrozo, byłam tak blisko, że bliżej być nie można. Kojarzyłam fakty, zwracałam uwagę na szczegóły, darzyłam odpowiednich bohaterów podejrzliwością, a niektóre rzeczy wymyśliłam wcześniej niż sam Herkules Poirot. Jak mogło do tego dojść? Istnieją 3 hipotezy: ten kryminał jest gorszy od innych, moje zdolności dedukcyjne są coraz lepsze, Agata Christie postanowiła dać czytelnikom szansę. Waham się pomiędzy odpowiedziami numer 2 i 3, bo że „Niemy świadek” jest gorszy od innych kryminałów tej pisarki, w życiu się nie zgodzę. Jestem taka zadowolona ze swych umiejętności, a właściwie Ameryki nie odkryłam. Prawdą jest jednak, że podążałam w dobrym kierunku, a zakończenie nie zdołało mnie zaskoczyć.


Z jaką tajemnicą zmierzy się Herkules Poirot i jego wierny towarzysz Hastings tym razem? Pierwszym zwiastunem nowej sprawy jest list, który każdemu wydałby się trochę dziwny i bez sensu, każdemu, tylko nie Belgowi z wąsikiem. Ów Belg potrafi znaleźć igłę w stogu siana, a czym będzie igła w przypadku listu? Dość powiedzieć, że odkrycie doprowadzi przyjaciół do małej wsi Market Basing się zwącej. Czy zabawy z psem na schodach i nieudany zamach mają w ogóle jakieś znaczenie, gdy kobieta umarła na żółtaczkę i już nie pomoże detektywowi? Może Hastingsowi wydaje się, że nie ma żadnej sprawy, ale Poirot ma nosa do wykrywania przekrętów i afer, tak też prawdopodobnie będzie tym razem. Nic nie jest takie jak się wydaje- powiem, używając chyba najpopularniejszego zdania w kryminalnych recenzjach.


Mam wrażenie, że każdy wielbiciel kryminałów, który miał kiedykolwiek do czynienia z Christie, doświadczył uroku jej książek. Ciekawa jestem, czy znalazłaby się osoba lubiąca ten gatunek, której nie spodobało się chociażby rewelacyjne „Morderstwo w Orient Expressie”. Jeśli już pozna się twórczość królowej kryminału, to pragnie się do niej wracać. Minęło sporo czasu odkąd miałam w rękach jej poprzednią powieść, jednak zawsze wracam, tym razem byłam na miłym spotkaniu z „Niemym świadkiem”. Dzieje się tutaj chyba mniej niż w niektórych pozycjach autorstwa Christie, a zagadka jest łatwiejsza do rozwikłania, jednak spędziłam czas przyjemnie i owocnie. A przede wszystkim, polepszyło się moje mniemanie o własnych dedukcyjnych zdolnościach! Zważcie, że w czytaniu nie przeszkodziła mi nawet atmosfera odbywających się kilka metrów ode mnie Targów Książki oraz niewygodne siedzisko, „Niemy świadek” skutecznie przyspieszył oczekiwanie na ulubionych autorów. A czy Wam uda się wpaść na właściwy trop? Przekonajcie się sami! Warto nie tylko dla samej zagadki, ale tez zapadającego w pamięć stylu pisarki, który wyróżnia się na tle współczesnych kryminałów, napisanych ciekawie, lecz niekiedy byle jak.

 Moja ocena: 8/10


piątek, 26 października 2012

Wymarzone, upragnione, krakowskie

                 
                 Plan hali- wydrukowany. Lista stoisk ulubionych wydawnictw- przygotowana. Tworzenie spisu autorów i rozplanowywanie dnia- w toku. Czyżbym była jedyną osobą, która tak skrupulatnie przygotowuje się do Targów Książki w Krakowie? Ostatni raz miałam okazję uczestniczyć w nich 3 lata temu, a  w tym roku wyjątkowo ich wyczekiwałam. Cieszę się, że w moim mieście zagości tak wiele osób z literackiego świata, biorę sporo książek do podpisania :) Najbardziej oczekuję spotkania z Małgorzatą Gutowską- Adamczyk i Katarzyną Michalak, to jedne z moich ulubionych polskich autorek. Kapitał mam ograniczony, a tyle wyczekiwanych książek chciałoby się kupić. Mam nadzieję, że dokonam dobrych wyborów (zabrzmiało poważnie). Jedną pozycję muszę kupić koniecznie - trzeci tom Cukierni pod Amorem. Co będzie poza tym, dowiecie się w mojej relacji  z Targów, którą dodam w niedzielę, jeśli czas pozwoli :) A Wy wybieracie się na targi? Mam nadzieję, że spotkam jakichś blogerów, znanych dotychczas tylko wirtualnie :) W niedzielę zlot, pamiętajcie! Jakich autorów i znanych ludzi chcecie spotkać najbardziej? Na jakie książki polujecie?


wtorek, 23 października 2012

Dedicate yourself and you gonna find yourself




Witajcie po długiej przerwie! Dawno nie pisałam, nie komentowałam Waszych postów i jestem trochę nie w temacie. To dziwne uczucie, gdy spoglądając na nowości książkowe ukazujące się w recenzjach zdajesz sobie sprawę, że słyszysz o nich po raz pierwszy. Przez te ponad 2 tygodnie prawie nic nie przeczytałam w całości. Owszem, mam mało czasu, w LO jest coraz trudniej, trzeba się uczyć, a gdy mam chwilę wolnego nie myślę o tym, żeby pisać recenzje. Ale nie tylko o to chodzi. Z pewnością znacie to okropne uczucie, gdy jakaś nudna książka Was blokuje- nie możecie dotrwać do końca, a nowej nie zaczniecie. Mam tak obecnie ze "Światłami września". Po pierwszej książce Zafona myślałam, że stanie się on jednym z moich ulubionych pisarzy, byłam zachwycona jego stylem i pomysłowością. Nie jestem chyba jedyną osobą, która stwierdzi, że Zafon powtarza się w prawie każdej książce, a ta monotonność zniechęca. 

Stałam się też bardziej krytyczna wobec siebie. Mam wrażenie, że pisanie recenzji to kwestia przyzwyczajenia, a nie czynność, która sprawia mi radość. Nie chodzi o to, że już tego nie lubię, ale taka monotematyczność i pisania z obowiązku, bo wypada coś wrzucić, mi nie leży. Interesuje mnie wiele spraw, nie tylko książki, chciałabym się rozwijać, poszerzać horyzonty. Ostatnio przeglądam sporo stron i blogów o różnej tematyce, oglądam filmiki na youtube, dowiaduję się ciekawych rzeczy. Coraz bardziej się inspiruję i mam mnóstwo pomysłów, dlatego też chciałabym jakoś rozszerzyć profil swojej działalności, a nie skupiać się tylko na pisaniu o wybranych tytułach. Jeszcze nie wiem co z tego będzie, wiele myślę na ten temat i mam nadzieję, że blog stanie się bardziej osobisty, ciekawszy, bardziej różnorodny. 

Nie piszę tylko dlatego, że przeczytałam książkę i chcę Wam o niej opowiedzieć. Po prostu uwielbiam słowo pisane. Jestem osobą, która zachwyca się kunsztem literackim, bogatym słownictwem, potrafi rozkoszować się samym brzmieniem wyrazów. Nie chcę pisać więcej, częściej, chcę pisać lepiej i doskonalić swój styl, żebym czuła się zadowolona z siebie i tego, co robię. Pragnę spróbować swoich sił nie tylko w recenzjach, choć dalej będę je pisać w miarę regularnie :) Ostatnio czytam "Dżumę", która jest moją lekturą i moją uwagę przykuła postać Granda. Wciąż pracuje on nad jednym zdaniem, doskonaląc je i dążąc do perfekcji. Z pozoru może się to wydawać głupie, ale tak naprawdę człowiek ten ma swój cel, nieistotny dla innych ludzi, ale mający ogromne znaczenia dla niego samego. Takie doskonalenie siebie jest bardzo ważne, wciąż powinniśmy wyznaczać sobie nowe cele i dążyć do ich realizacji. Po tej książce i nie tylko, roi mi się w głowie wiele myśli, rozważań, a niektóre cytaty dają do myślenia, aż mogłabym je sobie zanotować :) Nie jest łatwa, czytanie idzie mi opornie( może dlatego, że na określony termin), ale jest warta uwagi. Grand uosabia heroizm codzienności, a to bardzo ładne sformułowanie pochodzi z lekcji języka polskiego, która wyjątkowo mnie zainteresowała :) 

Poza tym doszłam do wniosku, że powinnam lepiej dobierać sobie lektury. Czytam wiele książek typowo rozrywkowych, które nie mają żadnego przesłania, nie zmieniają mojego sposobu myślenia, szybko o nich zapominam. Tak naprawdę te trudniejsze książki zapamiętuję na dłużej, to one mnie kształtują i sprawiają, że chcę się zmieniać na lepsze. Chciałabym częśniej pisać o moich przemyśleniach, refleksjach na dany temat, tym co mnie zainteresowało, skłoniło do zastanowienia. Może kilka filmów, które akurat obejrzałam; zdarzenia, które wzbudzają chęć do dyskusji; to, co mnie inspiruje. Jest tyle fascynujących zagadnień, nie chcę się ograniczać. A co Wy myślicie na ten temat, jakie blogi Wam się najbardziej podobają? Same recenzje, jakieś filizoficzno-refleksyjne wstawki, ogólnie pojęta kultura? Przeglądacie jakieś strony o innej tematyce? Wolicie, żeby posty były dodawane częściej czy np. raz na kilka dni? Wypowiedzcie się, jestem ciekawa :) A co z moich pomysłów wyjdzie- zobaczymy. Wkrótce napiszę coś na temat Targów Książki w Krakowie, a mam nadzieję, że  w najbliższym czasie stworzę recenzję :) Do zobaczenia!